Spokojne ciepłe wody

C’est la vie

Nietypowo obudziłam się dziś z chęcią pisania. Nie piszę o tej porze zwykle, chociaż moja pierwsza powieść powstawała w godzinach przedpołudniowych. Może to jednak lepsza pora? Tak czy inaczej – czuję, że muszę. To jak zew potrzeb fizjologicznych.

Mogłabym napisać o tym, jak pewnego dnia wybiegłam z pracy roztrzęsiona. Jak wstrzymywałam łzy, by ludzie nie patrzyli i jak przeszłam może z kilometr nie wiedząc tak naprawdę, dlaczego moje nogi idą. Jak przykryłam uszy słuchawkami i podgłośniłam energiczną muzykę prawie do maksimum. Jak wreszcie oprzytomniałam widząc dziewiątkę i ukryłam łzy i smarki w maseczce. Jak potem po przekroczeniu progu mojego mieszkania padłam na posadzkę w holu i wyłam przez może pół godziny, tworząc pod sobą słone jezioro, pomieszane z tuszem do rzęs. Mogłabym tyle napisać.

Mogłabym napisać o tym, jak pękła moja zbroja. Taka żelazna czy lodowata. Raniąca innych oraz mnie samą. Mogłabym napisać o tym, jak siebie oszukiwałam. Demonstrowałam, że nic nie czuję i wszystko po mnie spłynęło. Oszukiwałam siebie nawet tu, przed samą sobą.

Mogłabym napisać o tym, dlaczego zniknął wpis z Dnia Kobiet. Mogłabym napisać o mojej pasywnej agresji i o tym, co niedopowiedziane.

C’est la vie. Mogłabym napisać, jakie piękne i okrutne jest życie.

Gdy w kilka godzin po cesarskim cięciu zerwałam się z łóżka, mimo silnego bólu, ale z silną wolą bycia dość silną, by zająć się moim dzieckiem, trysnęła ze mnie krew. Popłynęła na szpitalną posadzkę. Schyliłam się, wzięłam jakąś chusteczkę i po prostu powycierałam. Potem podniosłam się ponownie. Nikt nie wiedział, co jest u mnie w środku, co się dzieje pod koszulą i opatrunkiem. Uśmiechałam się, mówiłam, że nie boli i robiłam to, co każda matka powinna. Z czasem przestało boleć, a ja mogłam chodzić wyprostowana.

Teraz też się uśmiecham. I robię to, co powinnam. Z czasem przestanie boleć i będę mogła chodzić swobodnie. Przecież jestem już na ciepłych, spokojnych wodach, prawda? Ciepło zasusza rany.

A dziewiątka to zawsze najlepsza droga do domu.

Verified by MonsterInsights