MiniBuka

MiniBuka: strona jedenasta

Wiedziała, że trzeba żyć. Mimo strachu, mimo złych schematów, mimo opinii innych, mimo ocen zewsząd płynących, na które nie miała żadnego wpływu. W skorupie czuła się, co prawda komfortowo, ale nie mogła ruszyć się z miejsca. A przecież tak bardzo pragnęła wypłynąć na szerokie wody. Poczuć wiatr w żaglach i włosach. Przemarznąć do szpiku kości na wachcie podczas sztormu i ogrzać promieniami słońca odbijanymi w spokojnej tafli. Chciała żyć. Mimo wszystko.

Potrzebowała się jedynie ocknąć. Wyjść ze skorupy. Rozbić zbroję. Kiedyś już to zrobiła. Wiedziała więc, że to się może udać.

-Nie bój się. Wróć tam i otwórz się na nowe. Na niego.

-Ale ja wiem, że to się nie skończy happy endem.

-A czymże jest happy end? Ślubem, ślicznym gniazdkiem, dzieckiem i niedzielnym obiadkiem po kościele, by potem za kotarą, gdy ludzie nie patrzą, żyć w chłodzie i mroku oraz dojmującej obojętności?

-Nie…

-Taki happy end już miałaś. Byłaś szczęśliwa? Skoro był happy to chyba powinnaś być, prawda?

-Nie, nie byłam.

-A zatem idź. Zabierz szum morza, zapamiętaj go dobrze i wracaj. Tam jest twoje życie, które musisz chwycić. Zajrzyj tu do mnie od czasu do czasu, przyjedź pogadać lub pomilczeć. Naładować baterie albo się wypłakać. Ale potem wracaj. Wracaj i walcz. O swoje życie.

-Dziękuję…

-Jeszcze wszystko zrozumiesz. Ułoży ci się to w jedną, spójną całość. Nie dziękuj mnie. Ja jestem tylko iluzją.

I zniknęła w morskiej pianie. Na kamiennym cyplu pozostała po niej połyskująca, zielononiebieska łuska.

Ida rzuciła ostatnim spojrzeniem zza w ydmy. Robi tak zawsze, by móc przyjechać tu ponownie. Ostatnie spojrzenie na morze. I teraz lżejsza o irracjonalny strach przed nieznanym mogła się wreszcie uśmiechnąć. Zatrzasnęła drzwi auta i dodała gazu. Musi wrócić. I zdać egzamin poprawkowy.

Verified by MonsterInsights