Psychosen pierwszy
A co jeśli nie żyję? Co jeśli my wszyscy jesteśmy dawno od dawien dawna martwi? Co jeśli wszystko wokół nas jest tylko iluzją? Ostatnim tchnieniem, ostatnią projekcją martwego umysłu? Bądź czegokolwiek, co tu i teraz w tym stanie nazwalibyśmy umysłem. Skąd ta pewność, że żyjemy? Jak rozpoznać jakąkolwiek prawdę?
Ciepły, wiosenny, późny wieczór. Graniczący z początkiem nocy. Wąskie, klimatyczne uliczki starego miasta przepełnione spacerującymi. Sobota. Niemal każdy w świetnym nastroju. Widać gwiazdy. Na niebie i w długaśnych, białych limuzynach podświetlonych neonowymi lampkami. Uber podjeżdża jeden po drugim. Wypatruje, zatrzymuje się na chwilę, łapie pasażera i odjeżdża. Pośród tego krajobrazu oni – dwaj magiczni ludzie. Wyróżniający się. Kobieta o pięknej, lekko egzotycznej urodzie. Ubrana w żywe kolory. Klasycznie i jednocześnie unikalnie. I przy niej mężczyzna – wysoki, szczupły, eteryczny. Długie siwe włosy zawiązane w kitkę. Twarz dużo młodsza niż włosy. Kręcą się wokół jakiegoś miejsca, które ma widoczny szyld i witrynę. Sklep? Kawiarnia? Biuro? Nic z tych rzeczy. Salon wróżb. Tak po prostu.
-Salon wróżb? Serio?
-A co w tym dziwnego? – pyta spokojnym, pełnym ciepła głosem mężczyzna.
-To dziwne, że jest taki jawny. Wróżki zwykle odnajduje się z polecenia. Poprzez pocztę pantofl ową. Nigdy nie widziałam tak jawnego salonu.
-Czasy się zmieniły. Wróżek już się nie gnębi ani nie pali na stosach. A tarot się sprawdza. Ludzie pytają o mnóstwo rzeczy. Potrzebują porady albo po prostu są ciekawi przyszłości.
-Zgadzam się. I uważam, że są takie zdarzenia w naszym życiu, które po prostu muszą się wydarzyć. Takie must have. Ale są i takie, na które mamy wpływ i sami możemy je zmienić.
-Dobrze to pani określiła – włączyła się kobieta. – Dokładnie tak właśnie jest – są rzeczy nieuniknione, które mimo wszelkich starań i tak się wydarzą, ale są i takie, które mogą się zmienić.
-To, co się teraz dzieje na świecie od jakichś dwóch lat – kontynuował mężczyzna – to bardzo przełomowe wydarzenia. W takich czasach jak te następuje bardzo szybki rozwój samoświadomości wśród ludzkości. Pani interesuje się samoświadomością?
-Troszkę tak… Zauważyłam to właśnie u siebie. Od jakichś dwóch, trzech lat odkrywam w sobie kolejne Ameryki i zastanawiam się, co to się ze mną dzieje. Czy to jest ok? Nie poznaję już samej siebie.
-Dobrze się dzieje! – uśmiechnął ciepło się mężczyzna. – Właśnie o to chodzi. To jest właśnie bardzo dobre i normalne. A wracając do tego, co pani powiedziała – zgadza się, można wpłynąć na swoją przyszłość. Dostaliśmy na tyle energii, by móc to zrobić, ale do tego potrzebny jest czysty, otwarty umysł.
Czysty i otwarty umysł.
Wiosną, ciepłą wiosną ptaki śpiewają nawet o północy. Bez pachnie nieustannie. Chłód nocy nie sprawia bólu. Czy może to taki stan? Ten stan?
Wiosenny bez po zimie po prostu rozkwita i pachnie. Nawet o północy. Jak gdyby nigdy nic się nie zmieniło. Jakby nigdy nie stracił kwiatów ani liści. Może minąć rok. Mogą minąć dwa lata. A wiosenny bez tak po prostu jest niezmienny. Pachniesz jak wiosenny bez.
Bo on nie umarł. Co jest prawdziwe nie umiera nigdy.
Tylko gdzie ta prawda?
Da się zmienić przyszłość. Można na nią wpłynąć. Ale czy da się zmienić przeszłość? Czy przeszłość może się zmienić?
Przeciw wam numerologia. Przeciw wam astrologia.
Przeciw wam wasze temperamentne rogi – naprzeciw siebie skierowane.
Raz rozkołysane namiętnie. Raz od siebie oddalone.
Raz narkotyczna euforia. Raz melancholia.
Tylko oczy wasze z czystym przekazem.
Tylko oczy wasze rozświetlone.
Pośród tłumu wzajemnie odnalezione.
Razem jesteście siódemką.
Taki los.