Na pełnym morzu

Czasami

Czasami coś zrobię, a chwilę później zastanawiam się, jakim cudem, jakimi prawami fizyki i przebłyskiem, którego geniuszu tego dokonałam. Fajne, ale niewątpliwie ekstremalne uczucie. To zdaję się jest rodzaj tego motywującego stresu. Adrenalina, która napędza do działania ponad skalę. Fajne, ale niewątpliwe kompletnie dla mnie nowe uczucie. Do tej pory stres potrafił mnie wyłącznie paraliżować i otępiać.

Nie mam żadnych oczekiwań wobec tego roku. Ani żadnych nadziei. Nic od niego nie chcę w zasadzie. Bo co też może mi przynieść nowy rok poza kolejnymi urodzinami? Tym razem będą dość okrągłe, więc chętnie zacznę sobie już planować to wydarzenie. Zatem to jedyne oczekiwanie, ale wobec mnie samej.

Niestety na rozpoczęcie trzydziestego siódmego, magicznego roku życia muszę jeszcze zaczekać. Nie wiem, dlaczego magicznego, ale zbyt często widzę tę liczbę. Coś w tym na pewno jest. I coś będzie.

Czasami tkwię nad pustą kartką bardzo długo. A po chwili płynie potok słów, których nie nadążam spisywać. Czasami tak siedzę z pustką w głowie, ale wiem, że sens jest tak siedzieć. Chociaż cenne, późnowieczorne minuty i godziny ulatują. One są potrzebne. Tylko pozornie nic się wtedy nie dzieje. Tak naprawdę dzieje się bardzo dużo. Dzieje się całe sedno i wszystko, co najważniejsze.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że to idiotyczne tracić czas na wymyślanie jakichś bzdurnych historyjek. Że można od tego tylko zwariować. Zmarnować czas. Popaść w rozpacz i chorobę. O dziwo, ja się czuję po tym coraz zdrowsza. Coraz bardziej pod prąd, coraz bardziej na uboczu, ale to jest właśnie moje miejsce, w którym czuję się, jak ryba w wodzie.

Ten ktoś był w błędzie. Bądź był w matni.

Czasem coś trzeba po prostu przeczekać.

Nie rozumiem, co dzieje się na świecie. A bardzo się wysilam, by spróbować. Łatwiej jest rozmyślać nad sensem życia niż tym, co rządzi światem i jaka prawda jest maskowana. Sądzę, że gdyby wyszła na jaw to wszyscy ludzie zbuntują się przeciw wszelkiej maści władzy. I wyjdą z Matrixa. A wówczas nastanie Ragnarok.

Kiedyś śniłam o tęczowym moście biegnącym wprost z nieba do moich stóp. Wokół był chaos i pożoga.

Czasem chaos jest potrzebny. Czasem jest bardzo ważny. Aby zmienić czasy.

Znów coś muszę zrobić z włosami. Może przeczekać?

Wypływam!

Verified by MonsterInsights