Z pogranicza
Po wyjściu z choroby pojawia się takie dziwne uczucie konieczności ponownego przyzwyczajenia się do swojego ciała. Im choroba była intensywniejsza, tym bardziej. Zupełnie, jakby w jej trakcie mocno nadwyrężyła się więź łącząca duszę z ciałem. Aż wreszcie choroba ustępuje, więź się regeneruje i dusza, która może była już jedną nogą w innym wymiarze, musi na nowo się usadowić.
I wsiada, a tutaj wszystko jakieś takie wątłe, wiotkie, słabe. Jakieś nieswoje. Zdecydowanie ona była już w jakimś międzywymiarze. Wiedziała, że wróci i jednocześnie czuła, jak ciało zaczyna umierać. Czasem potrzeba takiego doświadczenia. Z pogranicza. Chociażby po to, aby zobaczyć to, czego nie dało się zobaczyć w sposób konwencjonalny.
Przypadkiem znalazłam dziś mój ulubiony notatnik twórczy. A w nim plany kilku powieści, w tym „Wariatki”. Fajnie było go przeczytać teraz, gdy powieść jest wydana. I fajnie zobaczyć swoją żelazną konsekwencję. Zbieżność z początkowym planem wyniosła jakieś dziewięćdziesiąt osiem procent.
To może być paradoks, że się rozwiodłam, ponieważ jak raz podejmę decyzję, to jej się twardo trzymam. A lubię je podejmować szybko i dynamicznie, i przy tym naprawdę świadomie. Lecz paradoksu nie ma. Bo, żebym się z decyzji wycofała, to muszą zajść naprawdę wyjątkowe okoliczności, a moja cierpliwość musi zostać nagięta i wykręcona na kształt, co najmniej paragrafu. Czasem tak się po prostu zdarza. Nie idę po trupach do celu. Zwłaszcza, jeśli to ja miałabym zostać tym trupem.
Z drugiej strony zostanie trupem to przecież cel każdego żyjącego. Jak szczyt góry, który osiągniesz pod warunkiem przejścia szlaku i pokonania jego trudności.
W moim notatniku znalazłam też coś, co mnie bardzo zaintrygowało. Pośrodku kompletnie pustej strony sama sobie napisałam: „Szczęścia i Miłości na nowej drodze życia”. Nie mam pojęcia, czy ja to faktycznie napisałam, ale musiałam, bo to zdecydowanie było moje pismo i mój podpis. Nie pamiętam kiedy ani po co. Zupełnie, jakbym to zrobiła z innego wymiaru. Jakaś alternatywna wersja mnie. A może to było wtedy, gdy umierałam? Wiadomość z pogranicza?