Przebudzenie
Zasypiałam prosząc podświadomość o kontakt z jego duszą, jeśli tylko taka będzie jego wola. Byłam otwarta przyjąć każdą odpowiedź. Pierwszej i drugiej nocy nie otrzymałam żadnej. Ale trzeciej udało się porozmawiać.
Znalazłam się na klatce swojego bloku. Całkiem prozaicznie wybrałam się na zewnątrz w dresach, aby wynieść śmieci. Wracając, ujrzałam go przy skrzynkach na listy. Był odwrócony do mnie plecami, cały na czarno. Zatrzymałam się i patrzyłam na niego przez dłuższą chwilę. Wtedy odzyskałam świadomość, że jestem w astralu, a oto i on we własnej osobie, który odpowiedział na moją prośbę. Zaczekałam aż się odwróci.
W końcu na mnie spojrzał i nie wiem, dlaczego zaczął rozmowę po angielsku. Powiedział, że gdy się ostatnio widzieliśmy, to ja chciałam wyjaśnić sytuację między nami na boku. Tak w istocie było, zatem teraz, w tym astralu przerwałam mu ten wstęp pytaniem po polsku o to, czemu do tego wyjaśnienia wówczas nie doszło, zaraz po tym, gdy się oddaliliśmy od ludzi. A on odpowiedział, że nie było już czego wyjaśniać. Że jestem dla niego stracona i nie ma sensu czegokolwiek wyjaśniać, bo to i tak nic nie da.
On uważa mnie za gorszy sort i najgorszą szlaufę. Potwierdził to dobitnie słowami, że jestem wariatką, po czym odwrócił się i zaczął oddalać. Wtedy ja tylko za nim krzyknęłam, że nigdy się nie zmienię. Ale zamiast żalu i bólu miałam w tym krzyku siłę i pewność siebie. Sen się w tym momencie zakończył przebudzeniem – jak to zwykle po takich podróżach duszy. Był jeszcze świt, więc niedługo potem zasnęłam ponownie i tym razem już bez wędrówek astralnych.
Być może retro Merkurego dopiero teraz się dla mnie zakończyło. A przynajmniej jego skutki. Patrząc dziś wstecz na ostatnie siedem wpisów miałam ochotę je usunąć. Chyba nigdy mi się nie zdarzyło, abym miała ochotę usunąć jakiś swój tekst. Co dopiero cały ich zestaw… Nie rozumiem tego. Lecz uczucie do niego zaczęło mi nagle uwierać.
Zabawne, ono powinno mnie uwierać niemal od początku, bo od początku było niezdrowe. Nierówne. Wyzyskujące. Drwiące.
Nie jestem w stanie już nic więcej napisać.