Na pełnym morzu

Krzta ludzkości

Nie rozumiem, jak mogłam to sobie zrobić. Zaniedbać się, zamknąć, skazać na ascezę. Za to i tylko za to, że zostałam skrzywdzona. Ukarałam siebie za czyjąś winę. Straciłam czas, straciłam cenne życie. A winni brylowali, śmiali się, błyszczeli i brali, co chcieli.

Przysięgam, że się odrodzę. Mocniejsza. I piękniejsza.

Zwłaszcza, że nie wiem ile jeszcze czasu mi zostało. Wyczułam coś. Coś znalazłam.

Jeśli ktoś uczyni coś złego z premedytacją, to niemal zawsze nie będzie go stać na to, by się odezwać, spojrzeć w oczy, a tym bardziej przyznać do winy i przeprosić. Zniknie, zamilknie, odwróci głowę w drugą stronę. Będzie udawał, że nie widzi i nie słyszy, i że w ogólności niczego nie rozumie. Ale jeśli mimo wszystko znajdzie w sobie trochę przyzwoitości i odwagi, by się uderzyć w pierś, to znak, że jeszcze jest dla niego nadzieja i została w nim krzta ludzkości.

I nie ma wyjątków.

Przysięgam, że się odrodzę. Mocniejsza. I piękniejsza.

I zobaczę Krainę Wyimaginowaną. I potem już będę mogła umierać.

Jestem tylko samotną matką z dzieckiem i dwoma ciężkimi walizkami. Ludzie mnie wypchnęli, więc trudno. Będę stała tu, gdzie jestem i cierpliwie poczekam na swoją kolej. Nie zniżę się do ich poziomu i nie zrobię tego samego innym. W końcu i tak wszyscy znajdziemy się po drugiej stronie. Miejsce czeka na każdego. Przypadło mi później najwygodniejsze w pierwszym rzędzie.

Miałam ostatnią monetę. Zabrałam na szczęście. Nosiłam przy sobie od lat. Aż pewnego dnia okazało się, że była komuś bardzo potrzebna. Mogłam skłamać, że jej nie mam, byle tylko zatrzymać dalej przy sobie. Ale nie skłamałam. Oddałam ją. Niedługo później wróciły do mnie dwie takie same.

Przysięgam, że się odrodzę. Mocniejsza. I piękniejsza.

Verified by MonsterInsights