Pod prąd
Nadal mentalnie nie wróciłam z Norwegii. Codziennie śnią mi się migawki z podróży. Zaspamowałam Instagrama postami i relacjami. Wiedziałam, że to przeżywam, ale nie sądziłam, że aż tak. Czegoś podobnego nigdy nie doświadczałam.
Odkąd wróciłam z dnia na dzień staję się coraz mocniejsza. Niesie mnie jakaś potężna energia. Jakbym naładowała baterie u samego źródła mojego jestestwa.
Nawet włosy mi jakby szybciej rosną. Chyba odpuszczę sobie przedłużanie. Tak – przed rozjaśnieniem byłam tak mocno nimi załamana i zdesperowana, że na poważnie rozważałam wydanie kilku tysięcy na ich przedłużenie. Potem – niestety, ale muszę to wybrzmieć czarno na białym – ewidentnie niekompetentna fryzjerka poległa z koloryzacją, cięciem oraz jakąkolwiek koncepcją odświeżenia wyglądu. W efekcie dotknęłam dna. Czy też moje włosy dotknęły. I niespodziewanie niedrogi rozjaśniacz z Rossmanna odmienił wszystko o trzysta sześćdziesiąt stopni. Po tym doświadczeniu zaczęłam się zastanawiać, czy naprawdę kiedykolwiek w życiu było warto wydawać setki złotych w profesjonalnych salonach na rozjaśnianie? I czy zwłaszcza teraz ma to jeszcze jakikolwiek sens? Kolor, który ostatecznie sama uzyskałam za pomocą drogeryjnych kosmetyków jest więcej niż zadowalający. To on także jest źródłem mojej nowej energii, która mnie niesie. Czyżbym płaciła przez lata za nic innego jak ładną otoczkę i kawę z ekspresu na wizycie? I czy ta niekompetencja fryzjerki, aby na pewno jest niekompetencją?
Taki jest ten świat, że na każdym kroku jesteśmy kołowani. Nie wiadomo, co jest prawdą, a co iluzją.
Tym bardziej odpuszczę sobie przedłużanie! (A w razie chandry już czekam na przesyłkę ze swoimi doczepami zamówionymi na Shein za grosze).
To, co jest rzeczywiście wiele warte i cenne jest ciche i skromne. Nie ma żadnej otoczki ani gratisów. Nie szuka poklasku. Nie unosi się pychą. I wszystko zwycięża.
Albo i zupełnie na odwrót.
Spodobał mi się przekaz płynący w jednym z odcinków „Black mirror” – jeśli dwoje ludzi nie będzie mogło o sobie zapomnieć, pomimo rozmaitych doświadczeń po drodze, jeśli będą szli pod prąd byle ku sobie, to znaczy, że są sobie przeznaczeni i totalnie ze sobą dopasowani.