Bez metafor i abstrakcji
Czy to już koniec tego bloga? Coraz dłużej namyślam się przed każdym wpisem i coraz mniej mam do napisania. Coraz mniej abstrakcyjnie i coraz mniej metaforycznie. I coraz bardziej czuję, że pora na coś innego. Jakiś nowy etap? Nie, nie zmiana. Coś innego, co nie będzie zmianą.
Nie skończyła się wena, aczkolwiek to jest podobne uczucie. Podobne – o przeciwnym zwrocie. Ona się w pewnym sensie wypełniła. Nie czuję już tego emocjonalnego głodu, który zaspakajałam krzycząc tekstem.
Moje dwa główne oblicza – byk i skorpion przechodziły przez ostatnie około półtora roku ciężką transformację. Podobno astrologicznie ona dopiero co się dokonała. I oto jest ten stan – ten wymarzony – że nie mam o czym pisać. Chociaż teoretycznie nic się nie zmieniło. Dalej siedzę w swojej mentalnej (i nie tylko) jaskini. Niby zmiany nie ma, ale wszystko jest inne.
Jakkolwiek enigmatyczny wyda się ten wpis, to zaprawdę powiadam – nie ma tutaj żadnej metafory.
Ale będzie zwrot. I zblendowane tematy.
Bo pewne rzeczy się nie zmieniają, a inne tak.
Największym szacunkiem darzy się osoby takie same, jak my. Najłatwiej jest im okazywać jakikolwiek szacunek. Ktoś inny jest z góry na cenzurowanym.
Jesteś uczuciowy, ufny, honorowy i uczciwy? Osoba cwana i wyrafinowana, nie przebierająca w środkach będzie cię uważać za mięczaka. Nie będziesz dla niej atrakcyjny. Zrobi sobie z ciebie wycieraczkę.
I na odwrót. Szlachetna osoba nigdy nie będzie tolerowała cwaniactwa i krętactwa. Pouwiesza na takim wszystkie psy i wyleje wiadro pomyj.
Przykładni katolicy będą gardzić rozwodnikami. A rozwodnicy będą patrzeć z politowaniem na ograniczone przez religię mózgi tych pierwszych. Byłam po obu stronach tego lustra – robiłam jedno i drugie.
Syty nie zrozumie głodnego i na odwrót.
Tolerancja i szacunek to wartości dużo trudniejsze do wyznawania niż mogłoby się wydawać.
Ale nie dość trudne, by wreszcie przestać mordować niewinnych!
Barbarzyństwo w erze, gdzie z poziomu małego urządzenia mieszczącego się w kieszeni jesteśmy w stanie błyskawicznie połączyć się z każdym zakątkiem globu, zapłacić, zrobić zakupy, znaleźć miłość, nagrać profesjonalny film czy zrobić artystyczne zdjęcia albo posłuchać dowolnego utworu muzycznego, jaki został gdziekolwiek stworzony.
Barbarzyństwo w erze, w której zewsząd otaczają nas inteligentne przedmioty, maszyny, a masa zwykłych, codziennych czynności jest zautomatyzowana.
Barbarzyństwo w erze, gdzie w zasięgu wycieczek i zasiedlenia jest inna planeta.
I jest oto właśnie ta abstrakcja. Nie potrzeba pisać o żadnych innych.
Bez metafor. Niestety.