Sztorm

Dwudziesta piąta godzina – posłowie

I już po wszystkim. Kurtyna zapadła. Aż muszę teraz w trybie nadzwyczajnym.

Kolejne rozczarowanie do kolekcji. Gigantyczne.

Ironia, tak bardzo narzekałam na nijakość i spokojne emocje, to teraz mam.

Próżno dziś szukać prawdziwych mężczyzn.

A dlaczego kobiety tak teraz mocno siedzą w męskiej energii? Bo nie mają wyjścia. W przyrodzie musi być równowaga.

Gigantyczne rozczarowanie.

Kurtyna zapadła. Nie ma już nic.

Choć w zasadzie wyszło, jak zwykle, więc tak naprawdę nie ma rozczarowania. Znam ten scenariusz na pamięć. Pora wylizać rany, wypłakać się w poduszkę, a następnego dnia rano wstać śpiewająco z uśmiechem na ustach. Jak zwykle. Nie ma innej drogi.

Nikt nie zauważy pod makijażem, strojem i tym wszystkim.

Może mnie przytulić jedynie mój gruby pancerz. Nie wiem, co mnie pokusiło, by znów go luzować.

Verified by MonsterInsights