Trzy po trzy
Zbyt długo nie pisałam, by teraz płynnie zacząć. To najgorsze uczucie – kiedy chcesz coś napisać, ale nie możesz znaleźć tego pierwszego słowa, myśli, zdania. Zatem będzie dziś takie trzy po trzy. Bez ładu i składu. Byleby cokolwiek napisać, bo moja dusza pragnie tego, jak powietrza.
Wywiało mnie na rajską wyspę. Lecz na zbyt krótko. Powinno być zakazane udzielanie jednorazowego urlopu latem na krócej niż dwa tygodnie. Słabo przemyślałam tę kwestię w tym roku. A kiedyś pewien menedżer mi powiedział, że urlop latem trzeba brać ciągiem na minimum dwa tygodnie. Dla zdrowotności. Ciała i duszy. Menedżerów trzeba słuchać.
To takie niezwykłe uczucie, kiedy w dzieciństwie słuchało się hitu „Maajjjorkaa” i marzeniem nieosiągalnym było tam polecieć. Potem nauka hiszpańskiego z kolumbijskich telenowel oraz kilka lat później w liceum. I w końcu po tych wszystkich latach, ponad dwudziestu, lecisz na Majorkę. I możesz wreszcie się popisać paroma, niezardzewiałymi hiszpańskimi zwrotami przed natywnymi mówcami. W takich chwilach zastanawiam się, dlaczego to musiało tyle trwać. Tyle lat zwlekania, bo zawsze było coś ważniejszego. Zawsze był jakiś pilniejszy wydatek. Jak można tak życie marnować…?
Nie ma nic ważniejszego od marzeń!
Nieustannie staram się nie marnować czasu i życia, a i tak ukisiłam już za dużo. I muszę przyznać, że jestem przy tym szczęściarą, bo jednak dożyłam spełnienia wielu swoich marzeń, szczególnie tych, które wydawały mi się nieosiągalne i bałam się do nich choćby spróbować podejść.
Pieniądze wrócą, lecz życie i czas – nie.
Podróże są zawsze magią i kopalnią wiedzy. Świat nie wygląda tak, jak pokazują to media. Ludzie nie są tacy, jak na instagramach. Sami sobie zakłamujemy rzeczywistość na gorszą bądź dużo piękniejszą. Chociaż, czy na pewno to kłamstwo? Raczej interpretacja. Każdy ma prawo do swojej. Bez ruszenia się z miejsca trudno ją mieć. Można spędzić długie godziny na filozofowaniu, rozszyfrowywaniu rzeczywistości, rozpracowywaniu znajomych po zdjęciach z fejsbuka i w efekcie nie wiedzieć zupełnie nic. Dopiero wyjazd, spotkanie, rozmowa, interakcja – dopiero to nam daje prawdę i naszą unikalną interpretację. Albo – co gorsza – można słuchać wiadomości, czytać brukowce i ich internetowe odpowiedniki i zamiast wiedzy popadać w coraz większy strach. Przed wszystkimi i wszystkim. Taki, który paraliżuje i tym bardziej nakazuje zostać w domu.
Jak bardzo taka zastraszona i zamknięta istota będzie podatna na manipulacje?
Czy nie o to, co niektórym właśnie chodzi?
Przewagę ma zawsze ten, kto nie boi się żyć.