„Gdy świat rozpędzi się niebezpiecznie…”
Mentalnie nie wróciłam. Czy też wróciłam, jako inna osoba. Każdy wyjazd zawsze bardzo przeżywam. Chłonę całą sobą. Ale to co się stało ze mną po ostatnim jest wyjątkowe. Trochę narzekałam wcześniej na martwicę emocjonalną w moim życiu. Czułam się stara i wypalona. Teraz obudziło się we mnie coś, o czym nie miałam pojęcia, że istnieje. Nie sądziłabym, że ta podróż będzie miała tak silny wymiar duchowy. Spontaniczna decyzja? Absolutnie nie! Moja dusza zrobiła to z premedytacją!
Tylko, że dar świadomości, który przywiozłam niesie ze sobą zarówno piękno, jak i straszny ciężar. Widzę i słyszę jeszcze więcej. I nie mogę przeżyć, jak nam się społeczeństwo psuje. Ja zresztą tak samo w tym tkwię.
Żyjemy w społeczeństwie, które nie szanuje kobiet. Wbrew wszelkim pozorom. Ech, aż się boję pisać tego, co naprawdę myślę, bo to chyba zbyt kontrowersyjne i mogę zostać opacznie zrozumiana.
„Gdy świat rozpędzi się niebezpiecznie – co z nami będzie?”
Opowiem za to kilka historii i niech każdy wyciągnie własne wnioski.
Kiedyś pewien mężczyzna odkręcał słoik. I coś go pokonało. Zabolała ręka. Mógł ruszać, ale obawiał się, że stało się coś poważnego. Kobieta z ich malutkim dzieckiem, późnym wieczorem w niedzielę poszukała najbliższego SORu i go wraz z tym dzieckiem tam zawiozła. Czekała długo siedząc obok ludzi z rozmaitymi schorzeniami, w tym obok człowieka z czterdziestostopniową gorączką, który ledwo trzymał się na nogach. Tak bardzo obawiała się, że dziecko może się zarazić. Nie dość, że uczęszczało do żłobka, to jeszcze teraz takie narażenie. W końcu, po dłuższym czasie mężczyznę obejrzał lekarz i nie stwierdził niczego. Zapisał jakąś ogólnodostępną w aptekach maść. Ręka przestała boleć już praktycznie krótko przed spotkaniem z lekarzem.
Kiedyś pewna kobieta chciała zabrać dziecko na lody. Był z nią jej były partner, ojciec dziecka, ponieważ to był dzień urodzin dziecka. Pojechali, zamówili. Każdy sobie coś wybrał z kawiarnianej oferty. Kobieta zapłaciła za wszystkich. Mężczyzna był obok i nie zareagował.
Kiedyś pewna kobieta znalazła na fejsbuku grupę, gdzie ludzie szukają sobie partnera lub partnerki na wesele. Pozytywnie naładowana postanowiła spróbować do kogoś napisać, że chętnie by potowarzyszyła, ponieważ od zawsze kochała taniec i muzykę. Napisała jeden, prosty komentarz pod postem. Otrzymała odzew od wielu mężczyzn, oprócz samego autora. Postanowiła odpisać jednemu z nich, który twierdził, że i on poszukuje partnerki na wesele, przy czym w nieco późniejszym terminie. Rozmowa rozpoczęła się bardzo pozytywnie. Oboje wpadli sobie w oko i zagrała jakaś chemia. Aż nagle pomimo braku jakichkolwiek prowokacji z jej strony on wysłał jej swoje nagie zdjęcie.
Kiedyś pewna kobieta pracowała zdalnie jednocześnie opiekując się dzieckiem. Nikt nie zawahał się poprosić, aby popracowała po godzinach albo w weekend, mając świadomość, że jest samotną matką. Ona teoretycznie mogła odmówić, ale za bardzo obawiała się, że zostanie przez to wykluczona. Że straci pracę, a tym samym dochód, z którego musi spłacać kilka kredytów. A przecież musi całe życie ogarniać sama i nikt się temu w żaden sposób nie sprzeciwia, nie dziwi, nie pomaga.
Kiedyś pewna kobieta wybrała się na wycieczkę do wymarzonej destynacji. Tak bardzo nie mogła się doczekać oferty biura, że obserwowała stronę codziennie, niemal od początku roku, by tylko załapać się na miejsce. I udało jej się to perfekcyjnie. Wykupiła wycieczkę, jako pierwsza. Kiedy nadszedł termin wyjazdu i przydzielania miejsc w autobusie, ona mogła wybrać dowolne. I wybrała idealne przy oknie. Lecz po wejściu ostatniej osoby z grupy okazało się, że jedno małżeństwo musiałoby siedzieć osobno. Kobietę wyproszono zatem z jej miejsca. Musiała dosiąść się do innej samotnej, ale już nie przy oknie.
Kiedyś pewna kobieta przyszła do biura. Siedziała w pokoju z paroma osobami, między innymi z kolegą z zespołu. Przez cały dzień on się do niej nie odezwał. Nie zapytał nawet o pogodę czy inną drobnostkę. Sytuacja powtarzała się za każdym razem. Gdy ona zaczynała jakąś rozmowę, by nie zwariować, to on odpowiadał od niechcenia i wyraźnie tej konwersacji nie ciągnął.
Kiedyś pewna kobieta umówiła się z koleżanką, by wspólnie spędzić sylwestra. Niestety, na zaledwie kilka dni przed odezwał się do niej człowiek, z którym niedawno miała romans. Namieszał jej w głowie, co nie było wcale trudne, ponieważ ona go kochała. Odmówiła koleżance i zorganizowała imprezę u siebie w domu. Z nim. A on przyjechał, wykorzystał ją, by potem następnego dnia uciec o świcie mówiąc jej, że z jego strony emocjonalnie nic z tego nie będzie.
Kiedyś pewna kobieta się zakochała w koledze. A on w niej. Mieli romans i oboje zadeklarowali sobie, że albo na poważnie albo wcale. Ona zatem zaczęła już snuć wspólne plany. Lecz, gdy tylko poszli razem do łóżka on zaczął się coraz bardziej odsuwać. Nie chciał chodzić z nią na lunche, nie odpisywał zbyt często na wiadomości. Ona mimo wszystko była pełna wiary i nadziei. W Dzień Kobiet zaproponowała mu, aby wybrał się z nią i jej dzieckiem na lody. Ten zareagował bardzo agresywnie. Kategorycznie odmówił, a potem po alkoholu wyznał jej, że to skandaliczne, bo jeszcze jej dziecko chciałoby zrobić sobie z niego tatusia. Wtedy kobiecie puściły nerwy, wyznała co o tym wszystkim myśli. W odpowiedzi usłyszała, że on współczuje jej dziecku mieć tak toksyczną matkę i on się obawia, że z taką matką to dziecko kiedyś będzie się pewnie chciało ciąć.
Takich historii jest o wiele więcej.
Tak, to są historie jednej i tej samej kobiety.
Takiej, co to chodzi z sercem na dłoni. Jest miła, kulturalna, bezkonfliktowa. Uczciwa, lojalna, wrażliwa.
Pytanie zatem brzmi – czym ona sobie zasłużyła na ten totalny brak szacunku?
Czy to jej wina czy może wina zepsutego świata?
Ten prosty Chłopak z Pustyni ciągle jest ponad tymi wszystkimi inteligentami razem wziętymi.
A niby muzułmański kraj, więc taki opresyjny wobec kobiet, co?
Czy religijny muzułmanin pozwoliłby na to, aby kobieta coś za niego zrobiła? By za niego płaciła? By za niego pracowała? Czy religijny muzułmanin pozwoliłby na to, aby porzucić kobietę zaraz po tym, jak poszedł z nią do łóżka? Czy w ogóle poszedłby z nią do łóżka bez poważnych zamiarów? Czy zostawił samą ze wszystkim, z całym światem na głowie? Czy wysyłałby jej swoje nagie zdjęcia i może jeszcze prosił o to samo? Czy religijny muzułmanin obraziłby kobietę, która jest matką?
A chrześcijanin? Pewnie tak samo.
Tylko, że gdzie są te wartości?
Tam, gdzie są, są uznawane za dziwne. Wyśmiewane. Krytykowane. Uznaje się takich ludzi za wrogów. Wrzuca do worka gorszego sortu. Wpaja się innym do głów strach przed nimi.
Co myśmy sobie zrobili, Boże?