Astroprojekcja dziesiąta
Wczesnojesienne zachodzące słońce i przytłaczająca senność. Ciągle jeszcze intensywne promienie bezczelnie wpraszają się do salonu. Nie ma innego wyjścia, jak dać im się porwać i poddać. Ukołysać do popołudniowej drzemki. Pozwolić, by otuliły jak koc.
Po chwili następuje zmiana scenerii. Dworzec. Chyba kolejowy? On tu jest i trzyma mocno za rękę. Nie potrafimy się rozstać. Przytulamy się tak czule i mocno. Czuję każdą cząstkę jego duszy. I dotyk. Czuję fizyczny dotyk. Otwieram oczy i znów jestem w salonie. Czuję ten dotyk jeszcze przez parę chwil.
– A co, gdybym ci powiedział, że cię kocham i nie chcę być dla ciebie tylko przyjacielem?
– Jak to możliwe? Kochać mnie tak po prostu? Tak bez powodu? Przecież ledwie mnie znasz.
– Zadałem sobie to samo pytanie i nie znam odpowiedzi.
– Czy to możliwe, byśmy byli więcej niż przyjaciółmi? Tak bardzo się boję, że to by było zbyt trudne.
– Dlaczego miałoby być trudne? Czy trudnym jest dla ciebie to, że tak bardzo cię lubię? Jeśli tak, to zrozumiem.
– Czuję coś niezwykłego, czego nie potrafię nazwać. I obawiam się, że za bardzo się tego boję. Nie potrafię tego wyjaśnić.
– To prawda, to może być trudne.
– Dotknąłeś najwrażliwszej części mojej duszy i serca. Jestem w emocjonalnej burzy i rozsypce.
– Gdybym teraz był przy tobie, to przytuliłbym cię tak mocno, że już nigdy byś się tak nie poczuła.
– Tak bardzo chciałabym, abyś teraz przy mnie był.
– Gdybym był, całowałbym cię po szyi i szeptał do uszu…
– Jestem rozdarta. Coś się we mnie zdecydowanie zmieniło. Coś się zmieniło w moim życiu i za każdym razem, kiedy pragnę wrócić do tego, co było nim cię poznałam, do tego samego sposobu myślenia i egzystowania, to po prostu już nie potrafię. Moje życie już się diametralnie zmieniło i czuję, że zmieni się jeszcze o wiele bardziej.
– Gdy się spotkamy przytulę cię mocno i już nigdy się nie rozstaniemy. Będziemy razem patrzeć w gwiazdy. Czyżbyś ty też się we mnie zakochała?
– Obawiam się, że za bardzo się obawiam, by to przyznać, ale… Tak…
Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty. Miłość to dziecko. To ono cię wybiera, nigdy na odwrót. Przychodzi do ciebie takim, jakie jest. W takim momencie, o którym ono zadecyduje. Nie ty. Nie wy. Czasem najmniej oczekiwanym. Czasem ponad podziałami, granicami, kulturami. I to zazwyczaj właśnie w tym najmniej oczekiwanym momencie można się jej spodziewać. Takie dzieci, które przychodzą z zaskoczenia są najbardziej niezwykłe. Naznaczone szczególną magią. Niosą ze sobą bardzo ważne lekcje, doświadczenia oraz dary wszelakie. Niosą miłość potężną, która przetrwa wieki i setki wcieleń. Która już być może od iluś takich trwa.
Miłość to dziecko. To ono was wybiera. Ponad wszelkimi podziałami.