Na pełnym morzu

Niebieska czy czerwona pigułka?

Ciągle walczy we mnie ta rozważna z romantyczną. To, co każe rozważna wpędza w dół. A to, do czego namawia romantyczna napawa ekscytacją, ale i lękiem. To wybór między tym, co znane a zupełnie nową drogą. Wybór między rozpędzonym niebezpiecznie światem a światem uznawanym za niebezpieczny. Wybór między ego a duszą.

– Mam jakieś dziwaczne torbiele. Dlaczego miałabym zwlekać, być ostrożną? Życie jest takie kruche. Zdrowie jest takie kruche. Nie mam pojęcia, czy dane mi będzie jeszcze kiedyś doświadczać tak wiele i tak wiele przeżywać. Czyż nie po to tutaj przychodzimy, aby zbierać doświadczenia? Aby żyć i nie bać się życia?

– One są raczej niegroźne, a to, co zamierzasz może ci dopiero wyrządzić prawdziwą krzywdę. Nie ma mowy! W dupie ci się poprzewracało! Zwariowałaś. Ogarnij się. Przecież masz dziecko, nie możesz się narażać. Tym bardziej, jeśli torbiele są jednak groźne – to już wystarczająco dużo. Nie wolno ci sobie jeszcze dokładać.

– Tylko, że ja i tak nie potrafię tak po prostu zapomnieć. Za każdym razem, gdy próbuję, to za chwilę to wraca do mnie z podwójną siłą. Może to przeznaczenie? To na pewno przeznaczenie! Ileż to znaków już widziałam, a o ile więcej się ich mnoży, jak tylko najdzie mnie najdrobniejsza wątpliwość. Ja po prostu nie mogę tego odpuścić. To zbyt cenne. Przecież tak długo na to czekałam. Tyle wizji i marzeń roztaczałam. A teraz miałabym zrezygnować, bo co? W imię czego? Stereotypów? Uprzedzeń? Tego, co ludzie powiedzą? Serce mi krwawi już na samą myśl, a dusza się kurczy.

– A nie sądzisz, że to kolejna pułapka albo test? Może znów ci się tylko wydaje, że to jest to? Ileż to razy tak ci się wydawało? Jesteś w tej dziedzinie kompletnie niekompetentna, jesteś jak dziecko we mgle i to od wielu wcieleń. Tak łatwo i naiwnie dajesz się porwać i uwierzyć. Mało to razy już oberwałaś? Nie wydaje ci się przypadkiem, że tkwisz w błędnym kole? Choć raz posłuchaj rozumu i wyrzeknij się tego, choćby ból doprowadzał cię do agonii, bo to jedyna szansa, aby wyrwać się z tej chorej spirali! Czy nie widzisz, że idziesz wprost na dno, jak Titanic?

– Ja widzę siebie na tym Titanicu słuchającej muzyki, która gra do końca. Nie wolno mi zabijać nadziei. Nie wolno mi odbierać sobie szansy. Na Titanicu były jakieś szalupy. Albo pływające drzwi. Zawsze jest coś, bo wszystko jest po coś. Ze wszystkiego wynosi się coś wartościowego, niezależnie od tego, jak bardzo beznadziejne doświadczenia czasem nam się trafiają.

– Czy ty nie rozumiesz, że płyniesz w ostatniej klasie? Że jesteś gorszym sortem? Że nawet tych pływających drzwi dla ciebie nie starczy? Po co ci ta „Ameryka”, co? Nie możesz tak po prostu kontynuować tego stabilnego życia, które tak ciężko sobie wywalczyłaś? Nie możesz przekierować tej dzikości w pracę, albo i nawet to beznadziejne pisarskie hobby? Wszystko będzie lepsze. Byleby tylko nie popełniać takiego społecznego samobójstwa. Chcesz żyć poza schematami, tylko, że poza schematami jest nicość. Tam nie ma żadnego życia.

– Tylko, że ja rzygam tym matrixem. Nie mogę słuchać tych fałszywych słów, oglądać zachowań na pokaz, patrzeć na te wszystkie nadmuchane wokół balony. Mam alergię. Rozumiesz? Mam alergię na ten świat i jego uprzedzenia, jego wartości opierające się na powierzchowności i materializmie. Duszę się. I co? Mam żyć bez powietrza? Jak?

– A jesteś pewna, że mogłabyś żyć tylko z tego powietrza?

– Aż powietrza.

– Dobrze. Będziesz sobie zatem oddychać i karmić się miłością. A zdajesz sobie sprawę, że taka forma życia jest tępiona przez system i że on bardzo szybko was podzieli? Jesteś pewna, że to powietrze i miłość wystarczą? Będziecie się mierzyć z nieprzejednanym hejtem, surowością przyziemności systemu. Będziecie musieli nieustannie walczyć. Albo się chować. Wiesz, że miłość czasem to za mało?

– W tym systemie to zdecydowanie za mało i z tym się niestety muszę zgodzić.

– No to jak będzie? Odpuścisz?

Verified by MonsterInsights