Na pełnym morzu

Białe rękawiczki

Nie przestaje mnie zatrważać odczłowieczenie, które dzieje się wszędzie wokół. Proces trwa i jest coraz gorzej. Ludzie zakładają jakieś maski. Pod przykrywką wyższego dobra rozgrywa się ogromne zło. Gra pozorów, chore ambicje, zakłamanie i hipokryzja. Ale i coś więcej. Jakby ludzie się totalnie pogubili i stracili zdolność poznania dobra i zła.

Nie jestem przewrażliwioną wariatką. Ja po prostu widzę. I słyszę. I słucham. I czuję. A potem dostaję alergii na to, co odbieram. Przykładowo, usłyszałam niedawno, że koleżance czy koledze z pracy nie wolno powiedzieć, że ładnie wygląda w danym ubraniu. Można tylko skomentować samo ubranie – i absolutnie nic na temat tego człowieka. Naprawdę mamy przestać siebie zauważać? Stawać się dla siebie niewidzialni? Bo w przeciwnym wypadku będzie to uznane za jakąś napaść? Absurd goni absurd. Nie wolno mi powiedzieć koleżance z pracy, że ładnie wygląda w tej sukience. Ona potem nie usłyszy tego od swojego partnera, bo albo go nie posiada albo ten uzna, że jak już ją zdobył, to nie musi nic więcej robić. Nie usłyszy tego znikąd, bo wszyscy się będą bali. Nie będzie mogła nawiązywać relacji z ludźmi, bo przecież każdy będzie się bał zbliżyć jakkolwiek. I ona też się będzie bała. Tak samo, jak podczas pandemii wszyscy baliśmy się oddychać i stawać obok siebie w odległości mniejszej niż dwa metry. Co zatem jej pozostanie? Scrollować portale społecznościowe. Tam się dowie, że przecież najważniejsza jest miłość własna i musi sobie sama zbudować pewność siebie, a nie oczekiwać zewsząd wsparcia i komplementów. Że nic samo do niej nie przyjdzie, jeśli ona już tego sobie wewnątrz nie wypracuje. Zatem będzie sobie wypracowywać i izolować coraz bardziej. Coraz bardziej zacznie być podatna na medialne manipulacje, bo tylko tam znajdzie zrozumienie i jakąś kalkę bliskości. Najbliższą jej istotą będzie ChatGPT. Po czasie stwierdzi, że jest samowystarczalna. A tak naprawdę będzie osłabiona, potwornie osamotniona, z wypranym mózgiem i zakodowanym milionem programów coachingowych. Stanie się wydmuszką, powtarzającą to, co jej dane media wtłoczą. Stanie się tak bardzo politycznie poprawna we wszystkim, co robi, że w istocie przestanie robić cokolwiek. Cokolwiek, by się z tego wyrwać i żyć pełnią człowieczeństwa. Jej dusza zostanie wykastrowana. Jeśli jeszcze będzie miała jakieś relacje z innymi ludźmi to będą one tak powierzchowne, jakby ich nie było wcale.

A to tylko jeden z milionów możliwych scenariuszy.

To jest chore.

Jakie to przebiegłe, aby miłość, człowieczeństwo, empatię i wrażliwość rugać bez skrupułów kierując się właśnie niby miłością, człowieczeństwem, empatią i wrażliwością. Najgorszy złodziej zawsze działa w białych rękawiczkach. Przychodzi elegancki i uśmiechnięty pod krawatem.

Mamy w sobie intuicję, mamy serce. Błagam, słuchajmy ich! Póki jeszcze nie jest za późno.

One Comment

  • HEGLOWSKA DIALEKTYKA

    „Nie wolno mi powiedzieć koleżance z pracy, że ładnie wygląda w tej sukience.”

    Wolno. Po prostu trzeba ignorować wariatów i kontestować ich tresurę, której celem jest wywołanie strachu.
    Rewolucja, która trwa, chce właśnie ulepić nowego człowieka. Karol Marks o tym pisał. To nowy marksizm. Tylko uciskany proletariat się zmienił.

Verified by MonsterInsights