Jedno, naiwne marzenie
Wszędzie zewsząd każą ci nad sobą pracować. Trenować, chodzić na terapię, kursy, wyszukiwać sobie jakieś hobby. Manifestować życie idealne. I tylko trzeba koniecznie pamiętać, żeby nie wpaść w desperację, bo przecież to, czego najbardziej pragniemy to będziemy odpychać. Więc zapomnij człowieku o tym, czego pragniesz, zajmij się sobą, a wtedy to przyjdzie do ciebie w najmniej oczekiwanej chwili.
Zapomnij o Bogu i połóż wszystko na jedną kartę. Najlepiej kartę tarota. Jedz roślinne burgery, owsiankę i licz ilość białka w białku. Patrz na siebie. Rozwijaj siebie. Siebie tylko kochaj i siebie stawiaj na pierwszym miejscu, bo przecież jesteś Bogiem. Czy carem?
Ups…
Słowem, wyrzeknij się swojego człowieczeństwa. Sprzedaj duszę. Manifestuj, a będzie ci dane.
Tylko co to będzie tak naprawdę?
Cicho wszędzie i głucho wszędzie…
Gdzie logika, jeśli zacznę na siłę zapominać o swoich największych marzeniach i to ma mnie doprowadzić do ich realizacji? Kiedy i jak to się stało, że nagle wszyscy zapomnieli o ludowym porzekadle, że jeśli czegoś się naprawdę chce, to to się dostanie?
Dwanaście dwadzieścia jeden i dwadzieścia pięć zero dwa i zero dwa dwadzieścia pięć.
Ja to wszystko pierdolę. Jak jedną, wielką schizofrenię i zaburzenia emocjonalne.
Nie trenuję, nie manifestuję, nie jem owsianki, nie chodzę i nie chodziłam na żadne terapie. Bo jestem i chcę być sobą. Chcę nadal ufać bezgranicznie i oddać komuś serce na patelni. Tak naiwnie, tak jak zawsze to robiłam, bo to takie moje. Chcę być toksyczna, kiedy mam zły dzień, bo to takie ludzkie. Chcę napierdalać tekstem bez cenzury, bo to moje niemodne hobby. Chcę śpiewać w losowych momentach dnia i czasem zafałszować jakiś dźwięk. Chcę jeść wołowe burgery, kiedy mnie najdzie i nie jeść mięsa przez miesiąc, gdy sam jego widok nagle wywołuje we mnie mdłości. Chcę marzyć, tak jak zawsze. Tak naiwnie i być może desperacko. Wierzyć w niemożliwe i trzymać się tej wiary, choć wali i pali się świat.
Zastanawialiście się może nad tym, że to, co się dzieje wbrew waszym pragnieniom to tak naprawdę działania pośrednie na tej właściwej drodze? Że Bóg wam toruje ścieżkę do celu i że to czasem, a nawet często wymaga usunięcia przeszkód? Zrobienia miejsca na nowe. Że to „wbrew” jest tylko iluzją? Załóżmy, że pragniesz tego wieczoru zjeść obiad w wykwintnej restauracji. Bardzo tego pragniesz, ale mądrzy powiedzą – odpuść, a będzie ci dane. Odpuszczasz i sięgasz po czipsy. Albo inny fast food. I co potem? Czy nadal będziesz chciał wyjść do restauracji? Czy jeszcze będzie cię na nią stać? A jeśli pójdziesz, to czy docenisz smak?
Będą ci wmawiać, że skoro „przyciągasz” do swojego życia niewłaściwe osoby, to znak, że z tobą coś jest nie tak. Że musisz natychmiast się zmienić. A pomyślałeś człowiecze puchu marny, że te osoby mają za zadanie czegoś ważnego cię nauczyć i w ten sposób naprowadzić na właściwy szlak? A zatem one są jak najbardziej właściwe. I ty jesteś właściwy. Nie o zmianę chodzi, a naukę. Ubogacenie siebie takiego, jakim się jest. Świadome poznanie samego siebie.
Przykładowo, „przyciągasz” egoistów, więc powiedzą ci, że nie kochasz siebie. Nawet się z tym zgodzisz. I co? Zaczniesz nagle siebie wielbić? Nie. Będziesz próbował to na siłę zmienić? Ano będziesz, ale raczej się nie uda, prędzej zamienisz się w istotę do siebie podobną, podrobioną. I będziesz szczęśliwy po tym zabiegu? Wątpię. Czy zatem nie zdrowiej będzie wybaczyć egoiście, spróbować go zrozumieć i zrozumieć różnice między wami po to, by dostrzec na ich podstawie, kim ty naprawdę jesteś? Jakie są twoje mocne i słabe strony oraz jak dzięki nim reagować na takich ludzi na przyszłość. To nie jest tak, że siebie nie kochasz, jesteś skrzywiony i zepsuty – to jest bardziej tak, że nie znasz swojego potencjału i swoich wszystkich cech. Że brakuje ci samoświadomości. Wiedzy o samym sobie.
A wszyscy i wszystko, co spotykamy jest po coś. Po to, aby zrozumieć więcej. Zobaczyć więcej. I to tak działa mniej więcej.
Jeśli nie ma niczego, to też jest po coś.
Ale to tylko ja, moje urojenia i zranienia. Nie pozwalam wierzyć w to, co piszę.
Cały czas mam tylko jedno, naiwne marzenie…
https://ising.pl/nagranie/felifn3rijn,Doda-Dom_nad_woda_z_czerwonym_dywanem_z_trawy