Na pełnym morzu

Czy ja w ogóle mógłbym do niej pasować, gdybym był kimś innym?

Ktoś był wart wysiłku, którego ja nie dostałam. Nie po raz pierwszy i nie wiem, czy po raz ostatni. Zapewne nie ostatni. Jestem nie dość dobra, czy za dobra? Oto jest pytanie. Na które nie zamierzam szukać odpowiedzi.

Dość. Tak po prostu – mam dość. Miałam rację i ci wszyscy ludzie też mieli rację. Liczyłam na wyjątek. Na cud. Czułam, że to jest magiczne i święte. Źle czułam. Znów bardzo źle czułam, ale bardzo dobrze przeczuwałam. Nie chcę mieć racji i przeczuwać w ten sposób. Już nigdy kurwa więcej.

Ktoś był wart wysiłku, którego ja nie dostałam. Ciężkie, jak ołów zdanie odbija się potężnym echem w mojej głowie. Mrozi krew i duszę. Ale przynosi też pewien rodzaj ulgi. To koniec iluzji. Ostateczny i definitywny. Znów jest zimno, znów jest szaro, znów wiatr przeszywa serce na wskroś. Północ jest surowa, choć prawdziwa. A południe mami swymi omamami.

Płynę dalej. Płynę, bo ktoś był wart wysiłku, którego ja nie dostałam, więc ja nie będę spalała swojej energii. Laurka sama się wypisała. Płynę, bo nikt nie woła.

I dziwi mnie tylko ten mój spokój. To opanowanie. A właściwie nie dziwi mnie wcale. Przecież to nie nowość, przecież znam to traktowanie bardzo dobrze. Bardzo chciałam się pozytywnie rozczarować i zdziwić, ale to tylko taka mrzonka była. Widać, wszystko jest w normie. Tak jak mnie traktowano, tak dalej się mnie traktuje. Zapewne nie dziwię się już nigdy więcej. I dobrze. Jestem z siebie dumna. To tylko dowód mojej wartości. Wysokości.

Ktoś był wart wysiłku, którego ja nie dostałam. To zapewne fajny ktoś, choć nie taki jak ja. Myślę nawet, że ten ktoś mógłby mi za to podziękować. Na szczęście tego nie oczekuję. Niczego nie oczekuję. Otulam swoje serce i duszę w jeszcze twardszą zbroję. Przypilnuję, żeby były bezpieczne, żeby nawet paproch się nie przecisnął. Albo zwłaszcza paproch. Otulę je w zbroję oraz ciepłe futro. Bo tu mroźno coś ostatnio. Otulę i wypłynę znów na północ. Mroźną, ale prawdziwą.

Verified by MonsterInsights