W porcie

Zapomniałam tytułu, więc niech się zwie Szerokie Wody

Zmiany, zmiany, zmiany! Swego czasu powtarzałam to, jako swoje motto, że zmiany są jedyną stałą w moim życiu. Swego i mniej ostatniego czasu, bo jakoś się najwyraźniej ustabilizowałam. Teraz jednak postanowiłam nieco otworzyć Krainę.

Pragnę zatem poinformować, że od wczoraj narobiłam tutaj trochę zmian. Zmienił się wygląd, doszły ikonki social mediów zarówno do udostępniania postów, jak i podejrzenia moich kont na innych platformach, gdzie przedstawiam swoją Wyimaginowaną bardziej obrazowo. Powstała podstrona „Kontakt”, dla tych którzy chcieliby dostawać spam na maila o nowych wpisach albo wysłać mi jakiś hejt poprzez formularz. A jak ktoś nie chce hejtu wysyłać, to inne wiadomości też można. Nie zmuszam.

Musiałam też w związku z tym spełnić wymogi formalne odnośnie polityki prywatności, bo korzystam chociażby z Analyticsa (widzę tam na przykład model telefonu, z którego odwiedzano stronę, dlatego potem z podejrzliwością spoglądam na telefony znajomych próbując rozszyfrować tajemniczego odwiedzającego i mam z tego dziką satysfakcję).

W związku z tym wszystkim gorąca prośba o wyrozumiałość. Jako, że te wszystkie zmiany robiłam w tak zwanym międzyczasie i po godzinach, to jak to mówią „szewc bez butów chodzi” i bardzo możliwe, że jest tutaj cała masa błędów lub brzydactw estetycznych. Część nowych funkcjonalności nie została jeszcze jakoś szczegółowo przetestowana (no bo tym bardziej szewc bez butów chodzi), ale mam tego świadomość i będę w najbliższym międzyczasie wszystko reperować i udoskonalać. Zachęcam również do zgłaszania wszelkich baboli – akurat formularz kontaktowy przetestowałam i działa!

Skąd ten pomysł? Przecież Kraina miała być wolną wyspą!

Ano miała i jest. Nie zamierzam prowadzić żadnych kampanii marketingowych ani nawiązywać współprac czy jakkolwiek na tym blogu zarabiać (bo nie zarabiam i nie zarabiałam tutaj nigdy). Prowadzę go dla siebie, ale teraz także chciałabym łatwiej dotrzeć z tymi swoimi farmazonami do Czytelników. By chociaż spróbować obudzić tych, co śpią. Sama świata nie zmienię, ale zawsze mogę szerzyć swoje herezje. Trafią do tych, do których mają trafić. Od teraz nieco łatwiej. Tylko tyle i aż tyle.

Jeszcze w temacie nowości – wymyśliłam nową serię opowiadań pod tytułem „Listy do Miłości Życia”. Właściwie zatem to seria listów, czy też opowiadań w formie listów. W każdej kolejnej odsłonie będzie nowy list do Tego Jedynego, tej wymarzonej Miłości Mojego Życia, partnera idealnego, w którego istnienie nadal jeszcze wierzę. A tę wiarę sobie będę wzmacniać właśnie w tej formie. Pierwszy list pojawił się tuż przed tym wpisem – zapraszam do romantycznego rozpłynięcia się!

Kończąc, zaczepnie napiszę.

Kiedyś pewien Raczysław sprawił, że przełamałam się ze śpiewaniem, otwarłam się i uwolniłam swój głos, dzięki czemu potrafię dziś zaśpiewać Sanah czy Sylwię Grzeszczak (no może nie wszystkie utwory), co było ogromnym wyjściem ze strefy komfortu oraz glow upem! Raczysławie – przepraszam za kolejne blokady, musiałam to zrobić, ponieważ Twoje serce jest zajęte, a ja nie mogłam myśleć o Tobie wyłącznie, jako o koledze. I przepraszam za to określenie, ale no cóż – jestem zodiakarą! Naprawdę życzę Tobie, jak najlepiej i modlę się, aby Was nie zalało! Trzymajcie się!

Teraz z kolei moje myśli i szybsze bicie serduszka skierowane są w stronę innego Raczysława (tak, tak, ten sam znak zodiaku). I to właśnie za jego sprawą zaczynam się otwierać w innych aspektach (takich nawet bardziej, co myślałam, że się nie otworzę nigdy). I oto właśnie jednym z nich jest otwarcie Krainy!

Zapraszam Was Drodzy Czytelnicy do mojej wielkiej podróży po Wyimaginowanych Światach poprzez morza, oceany, a ostatnio nawet pustynie! I o wiele, wiele więcej…

Verified by MonsterInsights