Projekt Ragnarok: odcinek czwarty
Miałam dwadzieścia lat i byłam cała na biało. Chodził za mną jakiś chłopiec, który twierdził, że mnie kocha. Ledwie rozpoczęłam drugi semestr studiów po ciężkiej, pierwszej sesji. Kim byłam? O czym marzyłam? Spotkałam się ze sobą z tamtych lat i tak oto porozmawiałyśmy.
– Kim jesteś? Wyglądasz podobnie, czuję jakąś magię wokół ciebie, ale nie rozumiem…?
– Jestem tobą. Taka będziesz za niespełna siedemnaście lat. Pytaj o, co tylko zechcesz.
– Czy ten chłopak, z którym jestem to będzie mój mąż?
– Absolutnie nie. Niedługo z nim zerwiesz, bo zawiedzie cię w najtrudniejszym momencie. Opuści przy pierwszej trudności. Wybierze swoją mamę zamiast ciebie. Nie żałuj go i nie angażuj się. To, że z nim jesteś to jakiś absurd. Przecież on wcale ci się nie podoba, prawda?
– Prawda… ale jest miły, dobrze mi się z nim rozmawia i powiedział, że mnie kocha. Nie miałam sumienia go odrzucać…
– Naucz się odrzucać zawczasu wszystkich i wszystko, co ci nie służy i z tobą nie rezonuje. Uchroni cię to przed masą cierpienia.
– A co z moimi studiami? Skończę je? Naprawdę nie jest lekko… Miałam trudną sesję i boję się, że nie dam sobie rady.
– Dasz sobie radę, ale musisz się mocno skupić i zarwać nie jedną nockę. Nie martw się, uda cię uzyskać wymarzony tytuł magistra inżyniera bez opóźnień. Ale sesje nie będą łatwe już do samego końca. Na każdej czeka cię jakaś poprawka. Nie zrażaj się, to ci wyjdzie na dobre. Będziesz świetną specjalistką.
– A czy wyjdę za mąż?
– Tak… za parę lat. W dniu twoich urodzin odbędzie się twój ślub z człowiekiem, którego masz w swoim otoczeniu.
– Będę z nim szczęśliwa? Będziemy mieć dzieci?
– Niestety, to będzie nieszczęśliwe małżeństwo. Ty będziesz dawać zbyt dużo, kochać za bardzo. Ty będziesz myśleć w kategorii „my”, lecz dla niego będzie się liczyło wyłącznie „ja”. Rozwiedziecie się nim minie szósta rocznica ślubu. Jedynym dobrem z tego związku będzie wasza córka. Bardzo do ciebie podobna.
– O Boże! Ja i rozwód? To będzie porażka!
– Możesz nie dopuścić do tego małżeństwa, jeśli tylko w pełni zaufasz swojej intuicji, będziesz konsekwentna i asertywna. Bo ty i tak zerwiesz z tym człowiekiem jeszcze zanim ci się oświadczy, ale on będzie wtedy na siłę próbował wrócić. Twoja rodzina nawet da się zwieść jego manipulacjom. Usłyszysz od bliskich słowa szantażu emocjonalnego. Jeśli będziesz bardzo silna, to może uda ci się pójść własną drogą i wtedy unikniesz tego losu.
– Ale nie będę, prawda? Będę chciała wszystkich wokół zadowolić?
– Ja, która tu stoję nie była. I tak, chciałam wszystkich zadowolić. Pochowałam siebie. Za to potem musiałam się nauczyć, jak o siebie zawalczyć. To cię zatem nie ominie.
– Czy po rozwodzie ułożę sobie życie?
– To zależy. O co dokładnie pytasz?
– Czy jeszcze pokocham? Czy wyjdę znów za mąż? Czy będę miała więcej dzieci?
– Pokochasz. Lecz będzie to ból. Wpadniesz z tego powodu w traumę. Nie wyjdziesz za mąż i nie będziesz miała więcej dzieci.
– To straszne…
– Za to zbudujesz swoje własne królestwo. Osiągniesz bardzo dużo wyłącznie sama. Będziesz podróżować, pisać i spełniać się zawodowo. Będziesz odważna i wytrzymała. Przetrwasz wiele huraganów i sztormów. Zostaniesz wyklęta po rozwodzie przez własną rodzinę, ale podniesiesz się i udowodnisz wszystkim, że postąpiłaś słusznie. Zostaniesz wykorzystana przez mężczyzn, ale nauczysz się w końcu asertywności. To będzie bardzo bolało, ale przecież będziesz wytrzymała. Będziesz miała na sobie grubą skorupę, najeżoną żelaznymi kolcami. Nie będziesz już potrafiła ufać mężczyznom. Za to wreszcie zaufasz sobie. Zaakceptujesz siebie tak naprawdę. Czeka cię trudna droga, ale piękna zarazem.
– Nie wiem, czy jestem na to wszystko gotowa…
– Jesteś. Jesteś silniejsza niż ci się wydaje.
– Jaką masz dla mnie radę?
– Ufaj sobie. Broń swoich granic. Nie zmuszaj się nigdy do niczego. Trzymaj się z daleka od alkoholu. I podróżuj, gdy tylko masz możliwość. Jak najwięcej. Byleby dla siebie i dla swojego dziecka. Nie rób tego ani niczego innego dla kogoś. Rób wszystko wyłącznie dla siebie, ale i nie zapominaj o swojej empatii. Naucz się zdrowego egoizmu.
– Wiesz, byłam nie tak dawno u wróżki i ona mówiła mi zupełnie, co innego. Podobno wyjdę za mąż i będę szczęśliwa, będę miała dwójkę dzieci. Nie wspominała nic o rozwodzie! O co tutaj chodzi?
– Nie słuchaj wróżek. Nic się nie sprawdzi z ich mowy. Masz intuicję, to jej słuchaj i jej ufaj. Poza tym, czy wróżka nie powiedziała ci przypadkiem, że to, co mówi może się zmienić?
– No tak… ale ja nie dopuszczam do siebie, że się coś może zmienić!
– Więc dopuść. Bo zmiana jest jedyną stałą w życiu. I pamiętaj – zmienia się też wszystko to, co złe.
– Wiesz co… ja nie chcę pamiętać tej rozmowy… Czuję, że mi serce pęknie… Jakże miałabym teraz żyć mając tę wiedzę…?