Wabik na potwory
Miniony właśnie weekend był dla mnie jakimś dramatycznym rollercoasterem. I aż nie wiem, czy mam śmiać się czy płakać. Sił mi brakuje wobec tego, co za dziwny rodzaj przyciągania w sobie mam.
Chciałam opisać tę historię w szczegółach, ale tak teraz siedzę i sobie stwierdzam, że nie warto. Już dość mi emocji zeżarła, żebym teraz jeszcze miała na nią tracić swój czas i słowa. Zdradzę tylko tyle, że dowiedziałam się czegoś nowego o życiu. Otóż tego, że niektórzy mężczyźni noszą obrączkę tylko po to, by odstraszyć kobiety, które wykorzystują ich seksualnie, bo są tak atrakcyjni. I jednocześnie ci sami mężczyźni zagadują nieznajome kobiety na Instagramie. Serio, urzekła mnie ta historia. Tak, to był sarkazm. Dziękuję.
Jestem wkurwiona. Ile jeszcze ja się pytam? Jestem wabikiem na potwory? Może powinnam się zatrudnić w psychiatryku bądź więziennictwie?
Z drugiej strony, intuicja mnie nie zawiodła, co mnie niezmiernie cieszy i z czego jestem dumna. A granice postawiłam tak ostro, że sama bym siebie nie podejrzewała wcześniej o taką stanowczość.
Już nigdy nie pozwolę, by mnie ktokolwiek jakkolwiek wykorzystał. Nigdy. Choćbym sama się miała zamienić w potwora.
Jest jednak w tym wszystkim jakaś iskra. Wyjątek od tej mrocznej mojej reguły. Jeden jedyny człowiek, który stanął na mojej drodze i okazał się być naprawdę dobrym. Szlachetnym. Ale… nie mogłam tej relacji rozwijać, bo ona zabiłaby jego, mnie i jeszcze pewnie innych. No więc w imię tej miłości odpuściłam. Z miłości odeszłam. Co jest pojebane i cholernie bolesne. Przez co chodzę, jak przetrącona przez ostatnie pół roku. Ale wiem, że tak trzeba. Dla dobra nas wszystkich.
I słowa złego sobie nie dam powiedzieć na Niego, na to co było. To jest kurwa święte.
Mimo, że nie był idealnym ani ja nie byłam.
Tak się czasem zastanawiam, czy ten mój ból istnienia, który rzadko kiedy mi nie towarzyszy, czy to każdy tak ma? Być może dobijam do połowy swojej przygody tu na ziemi, w tym wcieleniu, a być może już mam za sobą jej większość. A ten ból nie przemija. Cholernie tęsknie za domem. Tym prawdziwym domem.
A może by tak wykorzystać patent z obrączką? Może by tak użyć tej samej broni? Drobne oszustwo, nikt się nie pokapuje – nic takiego, prawda? Jeśli to faktycznie miałoby mnie uchronić przed potworami? Jej, ależ mam teraz o czym rozmyślać!
Tak, to był sarkazm. Dziękuję.