Na pełnym morzu

Fakty

Nadzieja zabija. Powoli, systematycznie, skutecznie. Bo nadzieja to oczekiwanie, a oczekiwania są drugim najgorszym złem tego świata, zaraz po strachu.

Najpierw miałam nadzieję. I swego rodzaju pewność, że to na, co czekam się wkrótce wydarzy. Logika podpowiadała, że nie ma wobec tego absolutnie żadnych przeciwwskazań ani blokad, a nawet jest wręcz przeciwnie – wszystko sprzyja.

Lecz później pojawiały się kolejne zaprzeczenia zaistniałej sytuacji. Rzeczywistość, która malowała się zupełnie inaczej. Czy to możliwe, żeby rozbieżność była aż tak potężna?

Fakty mówiły same za siebie, więc nie pozostało mi nic innego, jak uwierzyć.

Uwierzyć w to, że jestem nieatrakcyjna, niewystarczająco dobra, jakaś taka dziwna, inna.

Pogodziłam się z tym i przestałam walczyć. A właściwie przestałam ufać nadziei. Porzuciłam wszelkie oczekiwania. Bo takie są twarde fakty.

Albo te miliony pytań w głowie – dlaczego on mi to zrobił? Dlaczego tak zostałam potraktowana? Dlaczego tego nie zrobił? Tak bardzo pragnęłam odpowiedzi, aby móc zamknąć temat i pójść do przodu. Lecz nigdy żadnej nie otrzymałam. No więc jedyne, co miałam i mam to intuicja. Intuicja, która odpowiadała na te pytania.

Bo wstydził się przed kolegami. Bo nie wiedział, czego chce. Bo był niedojrzały. Bo był zbyt poraniony i uparł się, by nie pokazać emocji. Bo ze mną rywalizował. Bo byłam tylko takim jego trofeum na podbicie ego. Bo liczył na korzyści. Bo bał się ryzykować kariery. Bo nie czuł się wystarczający. Bo mama tak radziła.

Tylko to mi pozostało – słowa mojej własnej intuicji. Aby zamknąć tematy mam tylko jedno wyjście – zakodować te słowa, jako fakty. Tak, jakby padły z ust zainteresowanych. I tak też czynię.

Biorę te fakty pod pachę i idę. Stąpam po drodze nowej rzeczywistości. Gdzie nie ma już żadnych nadziei. Tak, jestem przezroczysta. Tak, jestem nieatrakcyjna. Tak, jestem nie dość dobra lub za dobra. Tak, nie zasługuję na kwiaty. Tak, będę przyciągać wyłącznie cwaniaków i hieny. Tak już będzie. Tak, to koniec marzeń.

Czuję się, jak pochowana żywcem. Walę w wieko trumny i nic. Jedyne na co mogę liczyć to robactwo, które się włamie licząc na żer.

Kłamstwo powtarzane wielokrotnie staje się prawdą. A prawda powtarzana wielokrotnie zostaje poddana wątpliwościom.

Verified by MonsterInsights