Plan A Plus
Nie wiem, ile mam już tak naprawdę lat. I nie wiem, co się wydarzyło z moją przeszłością. Ona zaczyna się dziwnie rozmywać. Prawie, jakby nigdy jej nie było. Zupełnie, jakbym wróciła do punktu wyjścia. Tylko, że to nie jest ten sam punkt, w którym byłam. Zostały doświadczenia, a ich ciężar gdzieś zniknął.
Nie rozumiem, co się nagle ze mną stało. Jeszcze nie minął całkiem pierwszy miesiąc tego roku, a ja oddycham jakimś innym powietrzem. Bardzo mroźnym i gorącym zarazem. Takim dotąd mi nieznanym. Czuję się troszkę tak, jakby ktoś nagle otworzył moją celę, zaprowadził do wyjściowych bram jakiegoś ciężkiego więzienia i powiedział tak lekko, i spokojnie: „możesz iść”. A ja tak stoję przed tą bramą oszołomiona i po chwili zaczynam powolutku stąpać przed siebie, nie dowierzając, że faktycznie mogę. Z każdym kolejnym krokiem coraz szybciej i pewniej.
Byłam po jakiejś mrocznej drugiej stronie lustra. Nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Zaprowadzona tam przez czyjeś chore emocje, chore zamknięte umysły, chore wizje i plany względem mojego życia. Ale ja nie jestem i nigdy nie byłam, jak ci oni – zamknięci w monotonii.
Jestem wiatrem, jestem wodą. Jestem żyzną ziemią i ogniem. Moja osobowość to pełna roślinności i zwierząt ziemia, mój charakter to wody mórz i oceanów, moja miłość jest pustynnym wiatrem, a pragnienia ogniem. Nie da się mnie zamknąć w jednym, małym słoiku.
I choć wielu nie potrafi mnie zrozumieć, to ja potrafię rozumieć innych. Co jest darem i przekleństwem. Samej siebie długo nie poznałam i nie rozumiałam. A teraz budzi się moja siła. Osiadłam solidnie w swoim ciele. Dopiero. Tak długo nie godziłam się z tym wcieleniem. Lecz to szansa i dar, który muszę przyjąć.
Najwidoczniej to nie moja droga, by mieć życie, jak inni. Nie to było mi dane, lecz to co jest mi dane wcale nie jest gorsze. I jest bardzo spójne z moją duszą. Nigdy nie byłam standardowa i nie płynęłam z nurtem. Od zawsze byłam morskim żywiołem. To do mnie wpływają rzeki, a nie na odwrót.
Plan B, który zdawał się być czymś gorszym jest tak naprawdę – niechże to nazwę po swojemu – planem A Plus. Ukrytym z początku, bo jest skarbem.
Ależ lekko i wiosennie się oddycha, nawet przy minus szesnastu, po tym, gdy rozmyły się wszystkie presje i oczekiwania.
Potrzeba było siedmiu lat.