Bez przesady
Nikt mnie nie będzie cenzurował. Nie żałuję ani słowa. Taka prawda. Słowa ani czynu. Zrozumiałam. Ja po prostu błądzę nie na tej wibracji. Zraniłam i zostałam zraniona, a za wszystkim stały dobre chęci.
Nie da się porozumieć z kimś, kto jest z innego świata. Nigdy do końca nie da się tego zrobić. Mówimy w dwóch różnych językach i chociaż chcieliśmy się porozumieć z jak najlepszymi intencjami, to odebraliśmy nasze komunikaty zupełnie na odwrót. Pomieszanie z poplątaniem.
Swoją drogą, dowiedziałam się, że jestem odbierana na silniejszą niż jestem w rzeczywistości. Żeby powiedzieć komuś takie słowa, trzeba uważać go za silnego przeciwnika. To właściwie był komplement.
A tutaj jest moja Kraina Wyimaginowana. Moje królestwo, w którym ja rządzę. A kto to wie, co tutaj jest prawdą, a co fikcją? Co jest moje, a co zmyślone? Co jest emocją, a co faktem? Welcome to the Internet. Ok, niech będzie. Albo nie będzie. Przepraszam.
Jestem tylko człowiekiem. Kobietą – puchem marnym. Nie wstydzę się niczego, co ludzkie. Nie wolno jest mi wstydzić się tego, że próbowałam. Że się odważyłam. Popełniłam błędy – owszem. Mam sporo do naprawy – dokładnie tak. Ale walczę. Nie chcę udawać, że żyję. Twardo i zdecydowanie idę do przodu.
Jestem wysoko wrażliwą introwertyczką i nie mam zamiaru się z tego leczyć. Czuję więcej, wiem więcej – tak to jest mniej więcej.
Teraz czas, by wyjść z tego obszaru, w którym się znalazłam. Zmienić wibrację. To nie tego pragnę, nie tego szukam. To nie mój świat. I dziś decyduję o tym, że wychodzę.
Pokoju i miłości!