Sztorm

Valhalla!

Miałam dziś piękny sen. A właściwie uczucia, które we mnie rozbudził i które towarzyszą mi przez cały dzień. Trwał zaledwie parę minut, a może mniej? Pojawił się tuż przed budzikiem. A może to nie był sen tylko kontynuacja mojego półprzytomnego amoku? Co, jak co, ale odjazd po szczepionce potrafi być dużo mocniejszy niż największe, sylwestrowe szaleństwa. Ciągle niecno fizycznie osłabiona, ale żywa. Aktualizacja do wersji systemu 3.0 zakończona powodzeniem.

Jestem mieszanką. Tak i wewnątrz, jak i na zewnątrz. To wszystko jest bardzo ze sobą spójne i wbrew pozorom logicznie poukładane. Jestem hybrydą. I zgodnie z moją pokręconą naturą, szczepionki też poprzyjmowałam różne. P ływa we mnie teraz istny koktajl Mołotowa. I tak, słaniając się na nogach, z ciężkimi torbami zakupów w obu dłoniach, na przekór wszystkim udogodnieniom tego świata wspinałam się po schodach zamiast choćby zbliżyć się do windy, a w głowie krzyczałam głośno „Valhalla!”. Jestem wojowniczką i zawsze nią byłam. Nie zamierzam przestać.

Snu ani uczuć z nim związanych nie opiszę. Bo to by było zbyt proste.

Przede mną w tej chwili ostatni staropanieński wieczór w aktualnym cyklu zmianowym. Przyznaję, że taki tryb życia całkiem dobrze pasuje do mojego hybrydowego charakteru. Raz jestem matką polką, a raz wolnym duchem. Raz gotuję rosół, aby w kolejnym tygodniu siedzieć przy półpustej lodówce. Jedno tylko się nie zmienia – trzymam się mocno zacisza mojej jaskini. Z dzieckiem to dość oczywiste. Lecz, gdy małej u mnie nie ma, to rzadko zdarza mi się jakkolwiek wychodzić na miasto. Jestem dziwna? Jeśli tak by to miało zostać określone, to ok. Mi wszystko jedno, bo to dziwactwo pasuje mi perfekcyjnie. Otoczenie innych ludzi mnie stresuje i niesamowicie męczy. Gdy wychodzę, to z ostateczności. Jak na przykład dziś – musiałam wyruszyć na zakupy, by zapełnić lodówkę przed powrotem dziecka. Zakupy. Supermarkety. To temat na kilka wpisów, jeśli nie całą, opasłą książkę. Zawsze przed wejściem do takiego przybytku wstrzymuję oddech i wyłączam emocje – jakbym miałam za chwilę zanurkować w szambie. Tak, są zakupy spożywcze online, lecz gdy kilka razy z rzędu moje ciężko wyklikane siatki dostarczyła mi pod drzwi wątła kobiecina, to poczułam się gorzej niż podle. Już wolę sama w to szambo.

Aczkolwiek zdarza mi się całkiem regularnie i całkiem na krótko, ale jednak z chęci, wyjeżdżać do biura. Może dlatego, że jest tam teraz tak mało ludzi? A może dokładnie dlatego, że jestem hybrydą? I moja praca nawet też jest względną hybrydą. Niegdyś uwielbiałam stawiać się w biurze w pełnym umundurowaniu – makijaż, obcasy, eleganckie ubrania i stonowane perfumy. Nie wyobrażałam sobie, by przyjść inaczej, bardziej na luzie. Robiłam to, chociaż nikt nie wymagał aż takiego odszykowania i zawsze miałam tę świadomość. Robiłam to po prostu dla siebie. Pandemia sprawiła jednak, że teraz równie mocno dla siebie potrafię przyjechać do biura w sportowych butach czy bez makijażu. Albo czasem usiąść w eleganckiej bluzce i makijażu przy komputerze w domu. Nie boję się bez makijażu. Valhalla!

Napis w moim nowym kalendarzu na tenże poukŁADany rok brzmi: „Jedz brokat na śniadanie i lśnij przez cały dzień”.

To dobra rada. Z tego, co wiem, brokat nie podrożał.

Trochę to marne pocieszenie, że tak jest wszędzie. Mniej lub bardziej, lepiej lub gorzej, ale wszędzie. To ciekawe jest, że takie coś jednak przynosi psychice ulgę. To okropne. Nie ważne, jak jest beznadziejnie, ale skoro wszyscy tak mają, to kamień z serca i banan na twarz. Najgorszym przekleństwem dla człowieka żyjącego w społeczeństwie jest wyróżnianie się. Nieważne, w którą stronę. Przeklinają go inni, a nierzadko i on sam siebie, bo inni go przeklinają, odrzucają, deptają. A chciałby tylko mieć święty spokój. Niekoniecznie, że chciałby by być, jak ci inni, ale by inni nie mieli z nim problemu. By pozwolili mu żyć, jak chce i jakie ma do tego święte prawo.

Podobno dusze, które odważyły się zejść na ten ziemski padół i inkarnować, dopóki nie osiągną oświecenia, to najodważniejsze z dusz. Wojownicy. Valhalla!

Verified by MonsterInsights