Pani Idealna
Odnalazłam wreszcie Pana Idealnego. Najlepszego partnera na całe życie. Tego jedynego. Daje mi wszystko, czego mi potrzeba i ja daje mu wszystko, co najlepsze. Całą swoją miłość. I on, jako pierwszy człowiek na świecie, naprawdę ją docenia. Jest mi z nim po prostu dobrze. Jestem szczęśliwa. Ale najciekawsze jest to, że był on ze mną od zawsze. Bo on był mną!
Czuję się sama ze sobą naprawdę doskonale. Potrafię znieść wszelkie trudy. Potrafię zorganizować sobie najlepsze rozrywki. Chodzę sama ze sobą na randki. Wyjeżdżam i zwiedzam. Gotuję sobie frykasy. Kupuję luksusowe prezenty. Znoszę trudne dni. Jestem wyrozumiała wobec swoich toksyczności, dziwactw i natręctw, bo wiem, że mijają. I potem nastają dni mocy. Silnej energii i wysokich wibracji. Raz jestem taka, a raz inna i tylko ja sama to akceptuję, szanuję i po prostu jestem. Jestem ze sobą.
Podobam się sobie w sukience i w spodniach. W długich i krótkich włosach. Pozwalam kotu spać w jednym łóżku i wskakiwać gdzie chce i nie mam o to do siebie pretensji. Wręcz przeciwnie – jestem z siebie dumna. Dumna ze swoich pomysłów. Tych pomysłów. Tych przyziemnych oraz kosmicznych. Tych w zgodzie z mainstreamem i tych pod prąd. Szczególnie pod prąd.
Najlepiej spędzam czas sama ze sobą. Jestem kompletna.
Byłam dziś w teatrze na niezwykłym spektaklu. Opowiadał o kobiecym cyklu. O tym, jak w związku z tym kobieta targana jest rozmaitymi emocjami i jak surowo ocenia to społeczeństwo. Ludzie na widowni często się śmiali. Ale mi jakoś nie było do śmiechu. Pod koniec padł monolog z silnym przekazem. O tym, jak wiele kobiety przemilczają w imię jakichś zasad, byleby był spokój, byleby nie wychodzić przed szereg, nie narażać się. Godzą się, by przecierpieć. W ciszy znoszą ból, upokorzenia i trwają. Jak siłaczki trwają i cierpią. Bo nie wypada inaczej. Rozpłakałam się.
Nawinął mi się tik tok pewnego faceta. Typ Wikinga. A on powiedział coś, co mocno utkwiło mi w głowie – że mówienie do kogoś 'jesteś, jak baba’ zważywszy na to, jak silne są kobiety, jak dbają o siebie i swój rozwój, jak wiele bólu znoszą, to nie jest nic obraźliwego. To po prostu komplement.