Skorpion w byczej skórze
Kiedy po niespełna trzydziestu pięciu latach życia dowiadujesz się, że twój znak zodiaku, czyli znak słoneczny, nie jest tak naprawdę najważniejszym w kosmogramie, to właśnie doświadczasz odkrywania Ameryki. Kolejnej. Generalnie rzecz ujmując, dla być może sporej populacji, znak słoneczny jest kluczowy w kontekście charakteru i osobowości. Ale nie dla wszystkich. Czasami ważniejszy jest ascendent. Wystarczy, że godzina urodzenia przypadła na moment, gdy słońce już zaszło. Logiczne, co nie? Jakże brać pod uwagę znak słoneczny, gdy słońce dawno poza horyzontem?
Tym oto sposobem zrozumiałam więcej. Dlaczego jestem taka emocjonalna i dlaczego tak zwinnie przeskakuję w tych emocjach z jednej amplitudy na drugą? Dlaczego ciągnie mnie do wiedzy tajemnej, a intuicja czasami potrafi mnie pchać w wyjątkowo nielogiczne strony, a ja bez wahania idę? Dlaczego wiecznie chcę coś zmieniać, umierać i odradzać się na nowo? Dlaczego lubię jak coś się dzieje, tak emocjonalnie się dzieje? I to może być nawet bardzo dramatyczne, w szczególności melodramatyczne. Dlaczego jestem taką wojowniczką i dlaczego jestem taka pamiętliwa?
Bo jestem skorpionem. Wręcz rasowym.
Skorpionem z końca kwietnia. To jest genialne. Idealnie kompatybilne z tą całą mną. Pełną sprzeczności hybrydą.
Z byka to ja mam głównie upodobanie do dóbr luksusowych i dążenie do stabilizacji. Oraz wszystko to, co wspólne ze skorpionem – upartość, zaciętość, wytrwałość.
I tak oto znalazłam przyczynę swojej toksyczności. Skorpiony potrafią być toksyczne, jak mało kto i robią to całkiem nieświadomie. Tak, odkąd usłyszałam, że jestem toksyczna nie przestaję szukać w sobie przyczyny. Nigdy nie ignoruję czegokolwiek, co na swój temat usłyszę. W każdym słowie coś jest, więc będę tak długo tego szukać w sobie, dopóki nie znajdę i świadomie zdecyduję, czy warto naprawiać. Księżyc w pannie zapewne sprzyja mi w doszukiwaniu się w sobie problemów.
I właśnie decyduję, że ze swoją toksycznością nic nie zrobię, bo i tak nie jestem w stanie. Mam ascendenta w skorpionie, który w moim układzie dominuje w kosmogramie i detronizuje słonecznego byka, zatem bez szans by ze skorpiona na siłę zrobić potulnego raczka. Układ planet i gwiazd w momencie narodzin to trochę, jak piekarnik, gdy chcemy upiec ciasto. Do ciasta potrzebne są różne składniki – to geny. Ale trzeba je jeszcze włożyć do piekarnika. Można ustawić taką lub inną temperaturę, można ustawić taki czy inny tryb pieczenia, aż w końcu trzeba je będzie wyciągnąć po danym czasie. I tutaj wiele może się wydarzyć. Od temperatury, trybu i czasu pieczenia będzie zależało chociażby to, czy wyciągniemy wyrośnięty biszkopt, czy ciasto z zakalcem. I jakie wyciągniemy, takie będzie. Będzie zakalec? Nie cofniemy już tego.
Na szczęście są amatorzy zakalców. Bo każda zmora…
Myślę, że jestem łatwą ofiarą dla hejterów. Myślę też, że mogę coś z tym zrobić. Użyć innej supermocy skorpiona, by z nimi walczyć. I to tak bez przemocy. Ani toksyczności.
I to by było na tyle z wróżb andrzejkowych.