Na pełnym morzu

Indyk w piekarniku

Proces przemiany jest mroczny. Przypomina ascezę. Jeśli nie nadejdzie właściwy czas, to można uderzać głową w ścianę, a i tak niczego się nie przyspieszy. Z kolei, gdy jesteśmy gotowi, to nagle, bez żadnych starań, nie raz albo i bardzo często będąc pełnym wątpliwości, braku nadziei oraz nawet negatywnych myśli, to się po prostu dzieje. Pęka kokon i wyfruwamy. Jak gdyby nigdy nic. Lepsi, mocniejsi, piękniejsi.

Król scadens jeszcze żyje. I mam wrażenie, że nowe listki kontynuują swój rozwój. Jeszcze za wcześnie, by odtrąbić sukces, ale rokowania są póki co, pozytywne. A w razie tragedii mam jeszcze kilka roślinek, które chętnie zmieniłyby miejsce na wygodniejsze, bo mój nałóg kupowania sadzonek sprawił, że zrobiło się za ciasno. Zamieniam salon w palmiarnię. Jednak jeszcze nie jest całkiem źle, ponieważ nie posiadam maty do przesadzania oraz nie robię mieszanek, tak zwanego „bigosu”, w którym najlepiej się siedzi głównie filodendronom wszelkiej maści. Mam trzy filodendrony – każdy innego rodzaju rzecz jasna.

Odkryłam aplikacje do karaoke. Współczuję moim sąsiadom.

Odkryłam też coś większego i poważniejszego. Kiedyś praca oraz ludzie z pracy byli mi, jak rodzina. Wolałam spędzać czas z nimi i w biurze. I w zasadzie nadal ich lubię, a praca z biura nierzadko jest efektywniejsza. Pozwala też oswoić się z ludźmi i światem, chroniąc przed absolutnym zdziczeniem, zdziwaczeniem i zatrzaśnięciem w swoim introwertycznym bąbelku. Lecz to już nie jest ten sam rodzaj lgnięcia. Dom to dom. Mój dom. Moja oaza. Ludzie z pracy są przede wszystkim ludźmi z pracy. Niekoniecznie kimś bliskim. Kiedyś było inaczej. Chłód w domu, który nawet po zmianie domu zakorzenił mi się w głowie. Dom skojarzyłam z chłodem. Uciekałam w pracę. Wyolbrzymiałam sobie pracowe relacje z ludźmi. I śmieszne jest to, że jeszcze długo obcinałam indykowi nogi przed włożeniem do piekarnika, mając już dawno swój własny, lepszy piekarnik, który pomieściłby go w całości.

Ależ to banalne.

Każdy ma swoją drogę. Banalne – znaczy nauczone. O to chodzi.

Mam dwadzieścia siedem lat.

Verified by MonsterInsights