Astroprojekcje

Astroprojekcja pierwsza

Wyobraź sobie, że poznajesz kogoś nowego. Zupełnie obcą osobę, nieznaną skądkolwiek. Poznajesz, a ten ktoś odmienia ci życie. Nie. To ty zmieniasz swoje życie dzięki tej osobie. Twojej inspiracji jej osobą oraz pod wpływem emanującej od niej silnej, dobrej energii. Już nie patrzysz wstecz. Duchy tamtych epok odeszły raz na zawsze.

Nigdy specjalnie nie lubiła uczyć się historii, ale ta wchodziła jej do głowy właściwie całkiem płynnie. To nie był przedmiot z kategorii tych nielubianych, ani też tych, na których rozpoczęcie lekcji czekało się z niecierpliwością. Po prostu jeden z wielu, w ogromie szarej masy wszystkiego, co inni wpajali, że jest koniecznie potrzebne do życia w społeczeństwie. I tak, szło jej całkiem dobrze. Dostawała najczęściej czwórki i piątki. Aż do maturalnej klasy. Wtedy świadomie postanowiła darować sobie wkuwanie dat, nazwisk, bitew czy innych przełomowych wydarzeń z minionych lat oraz wieków. Była na mat-fizie, więc zdecydowała skupić się wyłącznie na tych dwóch przedmiotach. Dobry wynik na maturze z matematyki dawał jej ogromną szansę, by zasilić grono studentów informatyki na polibudzie. Nie miała zatem wątpliwości, co wybrać. Bez wyrzutów sumienia łapała kolejne dwójki z historii. Wystarczająco, by zaliczyć przedmiot i by przekierować swoje zasoby mentalne na solidne opanowanie pochodnych, granic oraz wszystkich zasad termodynamiki. Pod koniec semestru, gdy złapała nieco oddechu, zdołała coś niecoś poprawić z tej historii, by nie wyglądało to tak paskudnie i tak dla niej nietypowo. Poza tym, poprzedni semestr zaliczyła na czwórkę, więc miała nadzieję, że ostateczna ocena na świadectwie maturalnym będzie taką porządną trójką. Niestety, nauczyciel widział jej premedytację i nie miał zamiaru być wyrozumiały. Poza tym, jego ego ucierpiało. Wystawił jej dwójkę i nie zmienił zdania nawet po interwencji wychowawczyni.

Ale poszła dalej. Zostawiła tę historię za sobą.

Potem przekroczyła próg uczelni i pięć lat później wyszła z wymarzonym dyplomem magistra inżyniera informatyki. Jej dopuszczającego na świadectwie maturalnym już nikt potem nie oglądał. Poza kurzem w szufladzie.

Tak często czuć strach przed tym, co ma nadejść. Przed przyszłością. Przed nowym. Przed zmianą. Tak trudno jest sobie to wyobrazić. I jednocześnie tak łatwo odtwarzać w głowie zdartą płytę z przeszłości. Szczególnie tej bolesnej. Ludzie, którzy cię skrzywdzili panoszą się, jakby byli u siebie. Ich słowa, zachowania oraz wszelkie krzywdzące działania powracają regularnie i zmuszają do przeżywania wszystkiego od nowa. Oraz do tych bezsensownych rozważań, co by było gdyby, co on sobie teraz myśli, czy w ogóle myśli o mnie, czy coś zamierza, czy coś zrobi albo, co gorsza, jak się na nim zemścić, jak odegrać swój ból.

Czy nie lepiej będzie tak: wyobraź sobie, że poznajesz kogoś nowego, zupełnie obcą osobę, nieznaną skądkolwiek, kogoś, kto odmienia twoje życie? O ile lżejsze będą te myśli? Tamta historia była na dwójkę. Naprawdę jej potrzebujesz?

Verified by MonsterInsights