Astroprojekcje
-
Astroprojekcja pierwsza
Wyobraź sobie, że poznajesz kogoś nowego. Zupełnie obcą osobę, nieznaną skądkolwiek. Poznajesz, a ten ktoś odmienia ci życie. Nie. To ty zmieniasz swoje życie dzięki tej osobie. Twojej inspiracji jej osobą oraz pod wpływem emanującej od niej silnej, dobrej energii. Już nie patrzysz wstecz. Duchy tamtych epok odeszły raz na zawsze. Nigdy specjalnie nie lubiła uczyć…
-
Astroprojekcja druga
Przyjaźń damsko-męska nie istnieje. Prędzej, czy później któreś coś poczuje. To taki banał. Stereotyp. Z drugiej strony, by stworzyć udany związek trzeba się przede wszystkim przyjaźnić. To żaden banał. Święta prawda. Wyobraź sobie, że jesteś czyimś planem B. Albo, że jest nim/nią ten drugi/ta druga. Został perfidnie zdradzony. Ciężko pracował, wyjeżdżał do innego miasta, by…
-
Astroprojekcja trzecia
To był wielki bal. Bal na sto albo i dwieście par. Bal, który w takim wymiarze prędko się już nie powtórzy. Przepych, luksus, złote żyrandole. Była ona w białej sukni i on w błękitnej koszuli. Była świetna muzyka, taniec i namiętność. Inny wymiar. Dwudziesta druga czterdzieści cztery. Ostatnim razem, gdy spojrzała na zegar była dwudziesta druga…
-
Astroprojekcja czwarta
Muzyka rozbrzmiewa w całym lokalu. Niewielkim, ale wystarczającym. Wszyscy słuchają tylko jej. I tylko na nią patrzą. A jej nie ma. Zlała się z muzyką. Stała się częścią przedstawienia kierowanego na jej zasadach. Tłum porwany tym prądem idzie za nią. Tam gdzieś z boku ktoś patrzy na nią szczególnie. A tam przy barze – drugi…
-
Astroprojekcja piąta
Czymże jest czas? Czy można go zaszufladkować do jednej definicji? Czy jest stały, niezmienny? Czy jest jakąś wyrocznią? Panem naszego życia? A może lekarzem? Jak zdefiniować zbiegi okoliczności? Ile czas ma wymiarów? Jak zwykle po południu bawiła się w swoim pokoju. Pochłonięta wymyślaniem kolejnych scenek, w które wczuwała się całą sobą. Zwykły regał był wysublimowaną…
-
Astroprojekcja szósta
Blokada. Telefon. Social media. Wszędzie, gdzie tylko możliwe. Tak po prostu. W jednej chwili. Jeszcze przed minutą wymieniali się sympatycznymi wiadomościami. Konwersacja toczyła się w bardzo przyjaznym tonie. Nawet z lekkim flirtem w tle. Aż on napisał o jedno zdanie za dużo. Czy może o jedno słowo za dużo? A może nie za dużo? Może…
-
Astroprojekcja siódma
Zadaszony taras wychodzący wprost z przestronnego salonu na duży ogród. Jest lato. Ciepłe promienie popołudniowego słońca zwinnie przenikają pomiędzy krzewami. Wszystkie istoty żywe zamieszkałe w tymże nowym i pięknym domu spędzają teraz czas właśnie tutaj. Na tarasie bądź na trawie. Oni – kreatorzy tego sielskiego obrazka siedzą niczym król z królową na swych rattanowych, jakże wygodnych…
-
Astroprojekcja Nadzwyczajna
Dnia osiemnastego maja roku dwa tysiące dwudziestego trzeciego. Miejscowość Poznań. Ukochany mój, już zrozumiałam. Poznałam Twój pancerz. Miałam dobrą intuicję od początku, lecz nie potrafiłam jej do końca zrozumieć. Wiedziałam, że jesteś obudowany grubym murem, ale nie wiedziałam, czym on tak naprawdę jest. Sądziłam, że traumą, strachem. Może i nawet po części to prawda. Jednak…
-
Astroprojekcja ósma
Szósta zero zero. „Wstawaj Anka, musisz schować do szafy kochanka!”. Zaczynamy! Mrok, chłód. Mruczenie kota. Uchylone okno. Mróz wprasza się zbyt nachalnie do pokoju. Trzeba się ruszać. Czas ucieka. Woda. Tak długo nie chce polecieć ciepła. Kolejny bieg do przodu. Wszystko w głowie rozplanowane, co do minuty. Ciepła herbata z cytryną. Równo dwie kanapki, jak…
-
Astroprojekcja dziewiąta
Na codzień obcy. Mijają się w milczeniu. Niby są często obok siebie, lecz w ciszy. Patrzą na siebie i nie widzą szans. Chociaż w głębi duszy siebie pragną. Ona myśli, że jest niewystarczająco dobra. On myśli o sobie dokładnie to samo. Ambitni. Perfekcjoniści. Pracowici. Odpowiedzialni. Racjonalni. Mają wiele do zarzucenia innym, oceniają, ale jeszcze więcej…
-
Astroprojekcja Dwudziesta Siódma
„Chwyć za rękę mnie… Zanim odejdę…” Pierwszy raz w życiu, gdy poproszono o mą dłoń skończyłam, jako mężatka. Drugi raz w życiu, gdy poproszono o mą dłoń poparzyłam się namiętnym bliźniaczym płomieniem, który pozwolił mi wejść na właściwe sobie tory. Trzeci raz w życiu, gdy poproszono o mą dłoń… …nigdy bym się tego nie spodziewała.…
-
Astroprojekcja dziesiąta
Wczesnojesienne zachodzące słońce i przytłaczająca senność. Ciągle jeszcze intensywne promienie bezczelnie wpraszają się do salonu. Nie ma innego wyjścia, jak dać im się porwać i poddać. Ukołysać do popołudniowej drzemki. Pozwolić, by otuliły jak koc. Po chwili następuje zmiana scenerii. Dworzec. Chyba kolejowy? On tu jest i trzyma mocno za rękę. Nie potrafimy się rozstać.…