Spokojne ciepłe wody

Sztafeta

Dobijam do brzegu. Port doskonale widoczny, naprowadza mnie po znakach nawigacyjnych. Ostatnia prosta. Czuć już ziemski zapach. Oraz tę twardą energię. Konkretną. Emocje wracają do bloków startowych. Zostaną tu przez pół roku.

A potem znów zamienię się w skorpiona.

W końcu to zauważyłam. Pół roku byka i pół roku skorpiona. Mania i depresja. W koło wciąż przez całe życie. Lecz nie mogłabym wybrać tylko jednego. Kocham oba te stany. To ja. Po prostu ja.

Dziwne emocjonalne historie targały mną ostatnio. Jakby ostatnie tąpnięcie skorpiona. Spektakularny finisz mojej ciemnej strony. Przyznać muszę, że ostatnie pół roku było wyjątkowo piękne w swoim mroku. I takie twórcze. Zawsze ten okres jest najbardziej twórczy. Byk już aż tak nie potrafi odlatywać. Będę za tym tęsknić.

Tak jak tęskniłam za tą byczą witalnością i gruboskórnością. Pierwszy powiew tej energii i już bezczelnie biegałam cały dzień po mieście bez makijażu oraz czułam się ekstremalnie dobrze w swoim ciele na basenie pomimo pozimowych pozostałości z wieczornych czipsów. Nawiasem mówiąc, zajadanych w silnych, nerwowych porywach wyjącego do księżyca skorpiona.

Jako byk wzięłam ślub, a jako skorpion się rozwiodłam. Jakież to piękne!

Jednocześnie przy tym stanie rzeczy, zwykle zakochuję się, jako skorpion. Jako byk zakochałam się dotąd tylko raz. I o ten raz za dużo, bo za dużo wycierpiałam i nadal boli. Skorpiońskie zakochanie przychodzi mi łatwiej, ale jest mniej trwałe. Natomiast to bycze… Cóż…

Na podsumowanie przyjdzie jeszcze czas i to już niebawem. Wielkie odliczanie rozpoczęte i radość, jak u dziecka. A póki co, mój kochany wewnętrzny skorpionie – zasłużyłeś na odpoczynek! Zregeneruj swoje szaleństwa, wenę oraz zaciętość, by powrócić do mnie od dwudziestego siódmego października z nową, jeszcze mocniejszą petardą.

Byku – zapraszam lada moment na ląd! Już nie mogę się doczekać, co pięknego mi przyniesiesz tym razem. (tylko błagam – oby nie zakochanie!)

Mam trzydzieści dwa lata.

Verified by MonsterInsights