Astroprojekcja szósta
Blokada. Telefon. Social media. Wszędzie, gdzie tylko możliwe. Tak po prostu. W jednej chwili. Jeszcze przed minutą wymieniali się sympatycznymi wiadomościami. Konwersacja toczyła się w bardzo przyjaznym tonie. Nawet z lekkim flirtem w tle. Aż on napisał o jedno zdanie za dużo. Czy może o jedno słowo za dużo? A może nie za dużo? Może było niewłaściwe? Źle przekazał myśli? Czegoś zabrakło? Czy czegoś było za dużo? Został nagle sam z tym mętlikiem w głowie. Ona zniknęła, jak senna zjawa.
To nie tak miało być. Przecież wszystko szło dobrze. Została nawiązana nić porozumienia. Gdyby była nastolatką zapewne zachowałaby się bardziej dojrzale i konsekwentnie. Lecz wtedy, gdy była nastolatką nie miała na barkach tego ciężaru, który dziś spędza jej sen z powiek. Nie miała blizn na sercu. Nie miała tam nawet zadrapania. Nie miała blizn na brzuchu ani tatuaży. I wierzyła wtedy w piękny świat. W pięknych i dobrych ludzi. W miłość.
Przez moment te różowe wspomnienia wróciły. Przez moment wierzyła. Aż do jednego, krzywego słowa. Po nim zobaczyła już tylko oszustwo, chęć wykorzystania, przemoc, zło, egoizm. Całą ciemną stronę tego pięknego świata i tych pięknych ludzi.
Czymże jest krzywe słowo? Czy napisane to to samo, co wypowiedziane? Jak można słowo napisać krzywo? A jak krzywo się słowa wypowiada?
Patrzy na zdjęcia z lepszych czasów. Na swoje nieskazitelne serce. Na wspomnienia. Czy byłyby dziś lepsze, jeśli wówczas oblałaby je krzywym słowem i spojrzeniem przez pryzmat ciemnej strony pięknego świata?
Nie powinno się tak ludzi traktować. Tak znikać bez słowa. Czy też znikać przez jedno, krzywe słowo. Ona o tym doskonale wie i bardzo tego żałuje. Jeszcze bardziej żałuje tego, że dała się zakrztusić pyłem ciemnej strony pięknego świata.
Tymczasem on się nie poddał. Nie wymazał jej z myśli. Nie zablokował jej w głowie. Dał sygnał, że jest i że czeka. Uwierzył w ducha.
Tylko czy duch uwierzy, że żyje w pięknym świecie?