Psychosen Bliźniaczy
Mijały dni, jeden po drugim, do siebie podobne. Mijały noce, jedna po drugiej, od siebie nieróżne. Harmonogram dnia wypełniał się punkt po punkcie bez uwagi i znaczenia. W razie wu był przygotowany awaryjny. Pod kontrolą życie płynęło. I zdawało się kończyć nie doczekawszy połowy.
-Gdzie chcesz być za pięć lat?
-Nie wiem.
-O czym marzysz?
-Już o niczym.
-Masz wszystko?
-Nie.
-Zatem musisz o czymś marzyć.
-Nie. Już nie. Już za późno.
-Na co za późno?
-Na moje prawo do szczęścia. Przedawniło się.
-Z twojej winy?
-Nie. Ale w zasadzie tak. Przedawniło się z chwilą sięgnięcia po nie. Z chwilą zmiany kursu. Takie rzeczy są nieakceptowalne.
-A ty je akceptujesz?
-Oczywiście. To było konieczne i dobre.
-Zatem chyba jednak nic się nie przedawniło?
-Przedawniło. Taki los.
-Żałujesz czegoś?
-Nie. Absolutnie nie.
-A na co czekasz?
-Już tylko czekam. Bo nikt nie czeka. I nic nie czeka. Czekam zatem na koniec.
-Czego?
Życia w tym stanie nie szło znieść, ale nie było innej drogi. Emocje każdej żywej istoty wsiąkały, jak w gąbkę. Intuicja pozwalała czytać z ludzi, jak z otwartej księgi. Ale i ze zwierząt, a nawet roślin. Smutek margaretek zaatakowanych przez mszyce. Foch alokazji postawionej obok monstery. Dyskomfort z zimna postawionej w przeciągu pilei. Dziecięca radość bratków na promienie wiosennego słońca oraz królewska duma i pewność siebie róży. To tylko naparstek całego wachlarzu, codziennie przyjmowanego wszystkimi zmysłami zewsząd od wszystkich. Stres i narastająca agresja stojących w korku kierowców, przewrażliwienie na bodźce niedospanych rodziców małych dzieci, niewypowiedziane pretensje o rozmaite pierdoły współpracowników, zazdrość i zawiść, strach, ale i miłość. Strach, ale i miłość.
W tym gąszczu tylko to jedno nie pozwalało odetchnąć. Nie chciało się odczepić i zneutralizować. Bo to strach i miłość kierowane w twoją stronę. Odbite w lustrze. Bliźniacze. Nie ma większego bólu, jak poczucie, że osoba darzona miłością darzy ją ze wzajemnością, ale blokuje ją strach.
Największym złem świata jest strach. Bo strach rodzi wszelkie zło. Stoi naprzeciw miłości.
Już tylko czekam.