Na pełnym morzu

Ciasto

Wyobraź sobie, że pieczesz ciasto według popularnego, typowego i znanego przepisu. Wkładasz je do piekarnika na godzinę. Po połowie tego czasu zaglądasz przez szybkę i widzisz, że wszystko jest w porządku. Ciasto jeszcze surowe, ale powolutku rośnie. Na oko widać, że musi posiedzieć te pozostałe drugie pół godziny. Zatem zaglądasz ponownie właśnie po takim czasie. Ciasto jest spalone na wiór. A przecież nic na to nie wskazywało, nie było nawet zapachu spalenizny.

To było specyficzne ciasto. Wymagające więcej uwagi i lepszej jakości uwagi aniżeli popularne ciasta. Wysoko wrażliwe. I łatwopalne. Niewrażliwy piekarz nigdy takiego ciasta nie upiecze. A ono nigdy nie będzie jego.

Po doznanej krzywdzie jakoś tak automatycznie ma się ochotę na ascezę. Ucieka się do jaskini, zrywa kontakty, wycisza social media, ścina włosy i tym podobne. A to nic innego, jak krzywdzenie siebie samego. Dlaczego tak bardzo pragniemy ponosić karę za czyjeś grzechy?

Dlaczego tych wrażliwych i empatycznych tak bardzo fascynuje lód? A ci lodowaci lgną do ciepła. Wzajemnie się w ten sposób niszczą. Albo stwarzają nowy świat z chaosu. Jak Ginnungagap i Ymir. Zaczątek świata powstały z lodu i ognia. Może nawet ma to sens?

Można już tylko liczyć na nowy świat. To, co było nie ma najmniejszego znaczenia.

Odkryłam coś niesamowitego. „Pan idealny” na Storytel. A ja nawet nie do końca wiedziałam, że wydawnictwo nagrywa jakiegoś audiobooka. I ponad 500 recenzji, z czego wiele takich zachwyconych lektorem. Dziwne uczucie, nie ujmując jakkolwiek pracy lektora. W ogólności było dziwnie to wszystko oglądać i czytać. Nigdy nie otrzymałam z wydawnictwa ani grosza za Idealnego. Ciekawe ile mógł zarobić przy tylu recenzjach? I przez te pięć lat na rynku? Mam nadzieję, że wydawnictwo za te pieniądze przestanie wpuszczać w maliny kolejnych twórców. Wiem, jestem naiwna.

Lub po prostu wysoko wrażliwa.

Verified by MonsterInsights