Królowa Śniegu
Chyba upgrade’owałam. Czuję, że jestem inną wersją siebie. Wyższą i lepszą. Wyraźnie słyszę głos intuicji i za nim podążam. A on mnie nie zawodzi. Słyszę siebie, ufam sobie. Dzieją się niesamowite rzeczy. Piękne rzeczy.
Chyba upgrade’owałam. Chyba na pewno.
Nigdy tego nie zapomnę. Gdy zrobiło mi się głupio i chciałam wrócić, ale zbyt głupio mi było na dokonanie pierwszego kroku. Wtedy rękę wyciągnęła druga strona, a ja pobiegłam jak dzik w pokrzywy. I choć te pokrzywy poparzyły, to zasłużenie. Przyjęłam i trwam. Zdałam egzamin poprawkowy. Żałuję tylko tego, że byłam zbyt dzika. I cieszę się, że dostałam drugą szansę.
Jestem tylko puchem marnym. Jak każdy. Jestem wdzięczna za drugą szansę.
Introwertyk czy ekstrawertyk – to bez znaczenia. Gdy nadejdzie ten moment, każdy stresuje się tak samo. Nie ma sensu uciekać. Ucieczka wszystko opóźnia i komplikuje. Wobec wyzwania wszyscy jesteśmy równi.
Nie poznaję teraz samej siebie. Świetnie się czuję w energii królowej.
Królowej Śniegu.
„Byłam w strachu i byłam w grozie,
ale przetrwałam tę nierówną walkę.
Dwulicowy, mglisty ocean,
Jestem orłem na niebie
Stoję, przeciwstawiam się, nie będę płakać.
A kiedy w końcu dotrę do swojej przystani
I moje buty będą suche,
Będę żyć w miłości i pokoju do końca swoich dni.”
Pierwsza „randka” z Tindera po niemal trzech latach od poznania się, o piątej trzydzieści nad ranem z chłopem, co już ma dziewczynę? Taaak, to w moim stylu!
#Kochamwchujjatenwajb!