On The Bright Side of Life,  Psychosny

Psychosen ostatni

Żegnaj. Raz i na zawsze. Żegnaj i nie wracaj. Powłóczyłeś się za mną, jak mroczny cień. Zbałamuciłeś, ponownie uwiodłeś, zmanipulowałeś i ponownie zamilkłeś. Okłamałeś. Tak, jak i ze wszystkim czy niemal wszystkim od samego początku. Żegnaj. Nie jesteś i nigdy nie byłeś moim bliźniaczym płomieniem. Kłamstwo i krętactwo, które wyszły na jaw – nomen omen – w superpełni księżyca twojego ognistego znaku cię ostatecznie zdemaskowały i potwierdziły, że byłeś tylko złudzeniem.

Czuję nieopisaną ulgę. Teraz już wiem. Byłeś, co najwyżej ciężkostrawną karmą. Rachunki wyrównane. Idź w pokoju. Do nie zobaczenia.

Dwa i pół roku. Niemal. I jeszcze ten wcześniejszy rok pełen falowania i spadania. Ukradłeś mi mój cenny czas, moje życie, moją energię. Czy była choć jedna, szczera nuta z twych ust płynąca?

Ty żółty kwiatuszku. Przyszła jesień i cię zabrała.

To najpiękniejsza jesień w moim życiu!

Najpierw czułam na kilka miesięcy przed twoim przyjściem, że nadejdziesz. Wypatrywałam nerwowo listy. W stresie. W strachu. I niestety się zjawiłeś – w miesiącu swoich urodzin, w słońcu twojego znaku. Jak ognisty wojownik, który przybył siać spustoszenie emocjonalne.

I teraz, w tym roku, od miesiąca twoich urodzin czułam, że odejdziesz. Wyczekiwałam tego z niecierpliwością i nadzieją. I odszedłeś tuż przed moim silnym miesiącem półurodzin. Dlatego zamierzam świętować je podwójnie, a może i potrójnie.

Czuję się, jakbym wzięła drugi rozwód. Za pierwszym razem się cieszyłam, ale teraz cieszę się bardziej.

Dziękuję ci za wszystkie lekcje. Dzięki tobie stałam się jeszcze lepszą wersją siebie. Dużo lepszą od tej, którą poznałeś i na którą już wtedy nie zasługiwałeś. Teraz oddaliłam się jeszcze o cały kosmos.

Mam nadzieję, że i ty znalazłeś swoją drogę.

Żegnaj MJ! Żegnaj do końca obecnych wcieleń naszych oraz na sto przyszłych. Amen.

Verified by MonsterInsights