Śpiewowpisy

Śpiewowpis dziesiąty

„Czy warto było spalać się jak ja

Czy warto było kochać tak aż do bólu…?”

Głos można wyćwiczyć, jak każdy mięsień. Nauczyć się rozmaitych technik. Tak czysto technicznie można zrobić dużo. Ale to, co najważniejsze jest w głowie. Najtrudniejsza jest bariera psychiczna.

Gdy byłam dzieckiem dużo śpiewałam i byłam przekonana, że pięknie śpiewam. To było takie czyste i naturalne. Z czasem, gdy rozpoczęłam podstawówkę, niespodziewanie zaczęłam się tym coraz bardziej tremować i coraz bardziej uciszać. Będąc może w piątej klasie i śpiewając coś na ocenę usłyszałam od pani od muzyki, że najwidoczniej dziewczynki też przechodzą mutację. To mnie zabiło w środku. Zamilkłam na lata.

Żyłam później z bardzo nieśmiałymi wyobrażeniami, a nawet całymi projekcjami wspaniałych wydarzeń – koncertów, których udzielałam. Widziałam siebie na scenie przed wiwatującym tłumem. W pięknych, kolorowych, oryginalnych, artystycznych strojach. W tych wizjach miałam głos silny i pewny. Czułam się może nie tyle, jak gwiazda, ale jako spełniona artystka, która zaraża swoją energią i porywa tłumy.

Poznałam swojego już ex męża, człowieka, który rzadko kiedy się odzywał. Człowieka niezwykle zamkniętego. Po czasie zaczęłam zauważać, że przy nim głos grzęźli mi w gardle. Zwykle potrafiłam płynnie rozmawiać, prowadzić konwersację. Również w obcym języku. Lecz przy nim coraz częściej się jąkałam, błądziłam szukając słów, zawieszałam i popełniałam błędy mówiąc po angielsku. O śpiewaniu żal mi było nawet marzyć.

Minęły długie lata transformacji. Nagle odważyłam się spróbować śpiewać. Ten mur, który miałam na psychice był nie dość powiedzieć kolosalny. Gdy po raz pierwszy nieśmiało się zaczęłam nagrywać to musiałam się długo zbierać, aby to potem odsłuchać. I nie było idealnie, ale usłyszałam w tym nutę nadziei. Zaczęłam drążyć coraz odważniej. Teraz nadal nie jest idealnie, ale gdy siebie słyszę w tak trudnych utworach, jak chociażby ten poniżej, to się po prostu wzruszam. Dla mnie to coś więcej niż nauka śpiewu. To po prostu wielka mentalna i duchowa przemiana.

O.N.A. – „Kiedy powiem sobie dość”

Verified by MonsterInsights