Hard reset
Na mojej najnowszej, zimowej playliście jest techno. Sporo klubowej muzyki. To idealnie się komponuje z zewsząd oświetlonymi choinkami, domami. Wszystko wokół mruga dziko, kolorowo – zupełnie, jak na dobrym rave’ie.
Czas przed świętami to też Szlacheta Paczka. Wkręciłam się w tę akcję bardzo mocno w tym roku, choć wcześniej i tak zawsze starałam się pomóc, jak tylko mogłam. Niestety, wraz z ogromną satysfakcją, poczuciem ważnej misji oraz spełnienia poczułam też rozczarowanie. Cała paczkowa logistyka spadła na kobiety. Zakupy, pakowanie i przenoszenie ciężkich pudeł – to my kobiety, podczas gdy panowie stali z boku i biernie patrzyli. Potwornie zawiodłam się na mężczyznach, z którymi pracuję.
Nie na wszystkich. Oczywiście. I nie po raz pierwszy. Oczywiście. Już nic więcej nie napiszę. Oczywiście.
Takie akcje pozwalają zobaczyć dotąd niewidzialne oblicza innych ludzi. I to jest piękne oraz przerażające zarazem. Jesteśmy tylko i aż ludźmi.
Znajduję ukojenie w śpiewie. Wyśpiewuję z siebie wszystkie negatywne energie, które wchłonę z otoczenia. A to, co zostanie wypisuję.
Niestety, po zaśpiewaniu i nagraniu w piątek wybitnie miłosnego utworu Paulli „Od dziś” o mało nie straciłam życia. A tak przynajmniej mi się wydaje. Zamiast oczyścić się energetycznie stało się coś przeciwnego – ta piosenka otwarła we mnie jakąś puszkę pandory. Coś totalnie we mnie pękło i chwyciłam za kieliszek wina. A potem kolejny i kolejny, w szybkim tempie. Niedługo później zamiast śpiewać wyłam w poduszkę. Wyłam. Nawet nie wiem, czy łzy były w stanie lecieć. Za dużo ich już z tego powodu wypłakałam przez lata, więc może mi ich już brakować. Poczułam, jak odrywam się od rzeczywistości. Dosłownie miałam wrażenie, że wysiadam ze swojego ciała, że mój organizm słabnie, że ta nić, która wiąże z nim moją duszę zaczyna się luzować i pękać. W tamtym momencie nie byłam pewna, czy otworzę oczy kolejnego dnia.
Niestety, otwarłam i musiałam się posklejać. Ale jest już dobrze. Maska nałożona. Zbroja się trzyma. Poduszki suche i czyste. Nie ma śladu dramy. To był niezły reset.
Dziś zaśpiewałam „O Tobie” zespołu Bajm.
Nie ma szans, aby jakiś witaminowy specyfik poskromił mojego wewnętrznego skorpiona. Działał dość krótko. Na szczęście wszystko wróciło do normy.
I najważniejsze – mój śpiewowpis: https://ising.pl/nagranie/f3tmstntcrn,Paulla-Od_dzis