Na pełnym morzu

Karma

W pewnym wieku dochodzi się do wniosku, że największą przyjemnością w życiu jest jedzenie. I najlepszą miłością, która może nas spotkać. Jedzenie nie pyta i jest bezwarunkowe. Chyba, że tylko zodiakalne byki tak sądzą? Jestem zatem jednym z nich.

Od jedzenia naprawdę dużo zależy i to nie jest banał. Mam na myśli psychikę. Pełnowartościowe, nieprzetworzone, z wysokiej jakości składników dodaje nam energii. Sprawia, że czujemy się radośniej. To idzie nawet wyczuć, że po takim jedzeniu nic się nie odkłada, nawet jeśli zjemy trochę za dużo. Jedzenie to energia. Im wyższej wibracji, tym wyżej my sami wibrujemy.

Nie jestem weganką ani wegetarianką, ale tak się składa, że mięso jem rzadko. W zupełnie odwrotnych proporcjach niż w dzieciństwie. Wówczas bez mięsa był może jeden dzień w tygodniu, a teraz jeden dzień, kiedy to mięso jem. I nie twierdzę, że każde mięso jest niskowibracyjne ze względu na cierpienie zwierząt – na pewno nie. Nie twierdzę również, że każdy owoc, warzywo czy po prostu roślina jest wysokowibracyjna. One mogą cierpieć tak samo podczas masowych upraw, jak niektóre hodowlane zwierzęta. Jako rośliniara wiem, że one czują, rozumieją co się do nich mówi i niezwykle często strzelają fochy.

Grunt to zachować we wszystkim balans. Taki banał.

Mam jakiś kryzys twórczy. I wiem, że to wina przepracowania. Mijający weekend od piątku włącznie, który miałam wolny, przesiedziałam w domu. Wyszłam tylko śmieci wyrzucić. Spałam po dwanaście godzin dziennie i czuję, że mogłabym tak przez jeszcze kilka dni. W takich chwilach nienawidzę swojej pracy. I znów nachodzą mnie myśli, by rzucić wszystko i wyjechać na Północ na zawsze. Zaraz, czy ja nie miałam tego w końcu zrobić w tym roku?

Patrzę na swoje zdjęcia z Norwegii i tęsknię. Czy ja kiedyś poczuję, że jestem na swoim miejscu?

Beznadziejny jest ten wpis.

I jestem totalnie rozczarowana brakiem odwagi, co niektórych. Swoim zresztą też. Brakiem odwagi, przedkładania kariery ponad miłość i tym podobnych. Drażnią mnie tacy ludzie. Nie rozumiem ich. I czasami nie rozumiem siebie. Tylko, że ja nigdy nie kładłam kariery ani niczego ponad miłość. Tego więc nie rozumiem po stokroć.

Niech im ziemia lekką będzie.

Zrobiłam sobie wczoraj całkiem śmiałą sesję w ramach Projektu Ragnarok i całkiem dobrze się z tym poczułam. Walczę o moje lata stracone.

A wszystko to, czegoście mnie nażyczyli wraca teraz do was po stokroć.

Niech im ziemia lekką będzie.

Verified by MonsterInsights