Tysiące wcieleń
Wyjazdy potrafią skutecznie doprowadzić do porządku. Zweryfikować schizy. Oraz złudne ideały. Pokazać szerszy horyzont. Nabrać zdrowego dystansu. Obudzić. Uspokoić. Otworzyć na nowe.
Upadły ideały. Pan upadł. Pani upadła. Praca. Serio jest taka ważna?
Przychodzisz do biura, a nikt się do ciebie do nie odezwie, jeśli sam tego nie zrobisz. Serio to są fajni ludzie?
Może i byli, a dali się zahukać. Zamknąć w kieracie. Odebrać sobie wolność.
Pracujesz po dziesięć godzin, a potem padasz na kanapę, zasypiasz, byleby zdołać dokończyć domowe obowiązki nim zajdzie słońce. Dziecko nie ma z tobą kontaktu. Nikt nie ma. Serio to jest dobre?
W imię czego? W imię kogo? Po co?
Ten, kto robi o połowę mniej przecież i tak dostanie te same pieniądze.
A wystarczy się zatrzymać na chwilę. Wyłączyć to ustrojstwo. Wyjść z domu. Wyjść z biura. Wsiąść w jakiś pojazd albo po prostu pójść przed siebie. Zobaczysz świat inny niż ten, który wydaje ci się, że znasz.
Zweryfikujesz. Poznasz. Doświadczysz. Odetchniesz. Serio, okaże się, że nie jesteś taki zły ani że świat nie jest. Wszyscy i wszędzie jesteśmy takimi samymi wojownikami światła zbierającymi doświadczenia.
Być żyć. By dalej się to wszystko kołem toczyło.
Nie ma gorszych ani lepszych.
Ale są zniewoleni. Uwięzieni we własnych umysłach. Zmanipulowani. I tak bardzo wystraszeni.
Strach jest największym złem tego świata.
Strach zabija. Prowadzi do wojen. Powoduje raka i choroby serca. Gasi duszę.
Odważysz się wreszcie żyć?
Ilu jeszcze wcieleń będziesz potrzebował, by to zrozumieć?