Odmienne
Nikt nie udowodnił, że się mylę, ale nie mam pretensji absolutnie i przepraszam, bo to tak mogło zbyt agresywnie wybrzmieć. Za tą agresją skrywa się koniunkcja Marsa z Uranem w znaku Byka. Także tego… Wybaczcie zatem, przechodzę przez rewolucyjny okres w tej chwili.
Z wycieczki zrezygnuję. Dość już tych szaleństw.
Wystarczającą wyprawę miałam dziś do pracy. Postawiłam na komunikację publiczną, ale komunikacja nie postawiła na mnie. No i cóż. Nie opłaciła mi się pobudka o szóstej trzydzieści. Ledwo na dziesiątą zdążyłam do biura.
A na koniec dnia, by dodać sobie emocji, bo przecież było ich za mało, uznałam, że zjem dwukrotnie ostrego Buldaka, co to ostatnio je do Biedronki rzucili. Zjadłam, jeszcze żyję. Minęła prawie godzina po tym osobliwym posiłku i czuję dziwne pieczenie w żołądku. Mam się bać?
Spokojnie, ten wpis będzie nieco refleksyjny.
Zgadałam się dziś ze znajomą, że i ona się rozwiodła w zgodzie, jak i ja oraz z opieką naprzemienną. Zaskakująco okazuje się, że i ona jest traktowana z tego powodu przez ludzi jak dziwadło. Nie dlatego, że się rozwiodła, ale właśnie dlatego, że w zgodzie. To niebywałe, że dla ludzi taki przebieg rozwodu jest czymś szokującym, ale w tym negatywnym znaczeniu, ponieważ tego nie rozumieją i doszukują się jakiegoś drugiego dna. Czegoś mrocznego. Bo to niemożliwe, aby rozwód nie niósł za sobą mroku, wojny, manipulacji dziećmi, itp.
No i oczywiście, że to nienormalne, by mieć normalną relację z byłym.
Normalnym za to jest fundować dzieciom piekło na ziemi? Skazywać je na widok zacietrzewionych na siebie rodziców? Przecież dziecko kocha oboje rodziców i to musi boleć, kiedy widzi ich doskakujących sobie do gardeł. Albo kiedy jest izolowane od jednego z nich. Serio dziecku wystarczy tylko matka lub tylko ojciec? Czemu zazwyczaj robią to ludzie, którzy sami wychowywali się w zgodnych rodzinach? Zbyt spokojnie wam było, czy jak? Nie wspomnę od odseparowywaniu od innych członków rodziny – dziadków, ciotek, wujków, kuzynostwa.
Moi dziadkowie od strony ojca mieszkali w innym mieście. Nie aż tak daleko. Siłą rzeczy widywało się ich rzadziej. I przykro mi było, że nie mogłam ich tak dobrze poznać, jak dziadków ze strony matki. Szczególnie tę przykrość odczułam, kiedy odeszli. Bo miałam poczucie, że nie zdążyłam ich po prostu poznać w jakimś większym stopniu. I miałam to poczucie już, jako dziesięcioletnie dziecko. A tutaj nie było wojny nigdy. Pełna zgoda zawsze. Tylko zwyczajnie, życie, nie odwiedzało się ich częściej jak może raz w miesiącu. Dlaczego zatem teraz miałabym separować od jednych bądź drugich dziadków moje dziecko, tylko dlatego, że nie dogadałam się w małżeństwie z jej ojcem? To by nie miało związku ani sensu żadnego. Kropka.
I co, zapytam zaczepnie, bo koniunkcja Marsa z Uranem, więc mogę – i co Panowie wy sobie myślicie o takich rozwódkach, co mają zdrową relację z byłym mężem, że może ta normalność relacji wynika z jeszcze ciągle namiętnych uczuć do siebie? Serio tak myślicie skoro nas dyskryminujecie i dyskwalifikujecie, jako kandydatkę na partnerkę? Bo nie wiem, jak to inaczej wyjaśnić.
Każda odmienność jest źle odbierana. Nawet ta pozytywna odmienność. I to jest przerażające.