Snø Dronning
Dzień Thora. Czwartek. Dzień burzy. Jakże straszliwej, ale koniecznej by uporządkować pewne sprawy, oczyścić, wyklarować, doprowadzić do spokoju. Pierwszy czwartek tego roku był trzaskającym huraganem. Drugi, co najwyżej lekkim podmuchem, a dzisiejszy określiłabym jako biały…
Sześćdziesiąt lat
Zasypiałam wczoraj z refleksją i realnymi, całkiem obiektywnymi szacunkami na temat tego, jak długo jeszcze potrwa moje życie. Zdałam się również na głos intuicji, który zawsze jest dla mnie jednakowo ważny, jak głos rozsądku. Wyszło…
Więź? Więzienie?
Piątek, po pracy, godzina dwudziesta, świeżo rozpoczęty weekend staropanieński, a ja zamiast imprezować zasypiam na stojąco. Skrajnie zmęczona, nie wiedząc po czym właściwie. Brzmi jak dzień świra? Bardzo dobrze. Jestem wariatką, więc każdy mój dzień,…