Szóste morze
Zaraz minie rok odkąd napisałam pierwsze zdanie „Chłopaka z pustyni”. Dokładnie jedenastego listopada dwa tysiące dwadzieścia cztery usiadłam do pisania. W tym pięknym listopadowym mroku, pełna nostalgii i w pełni swojej ulubionej wersji melancholii. Wtedy…
Czy ja jeszcze w ogóle żyję?
Zaczęłam zdanie. Skasowałam. Zaczęłam i znów skasowałam. A zaczęłam dokładnie tak: ostatni tydzień to jakiś pierdolony rollercoaster. Tak było. Nie kłamię. Ostatni dzień października. Jak zwykle o, co drugim, piątkowym poranku pojechałam na duże spożywcze…
Ilość ludzi w ludziach
Oficjalnie ogłaszam październik najpiękniejszym miesiącem w roku. Serio. Nawet z deszczem, wiatrem i przeszywającą do szpiku kości piździcą z rana, która już potrafi oscylować w okolicy zera. Jeszcze nigdy w życiu nie doceniałam października, jak…