Astroprojekcja Dwudziesta Siódma
„Chwyć za rękę mnie… Zanim odejdę…” Pierwszy raz w życiu, gdy poproszono o mą dłoń skończyłam, jako mężatka. Drugi raz w życiu, gdy poproszono o mą dłoń poparzyłam się namiętnym bliźniaczym płomieniem, który pozwolił mi…
Magiczne Południe: część druga
Poranek rozpoczęłam od marokańskiego dobra narodowego, jakim jest zielona herbata z miętą i toną cukru. Parzona w pięknym, srebrnym imbryku i nalewana rytualnie z góry do malutkich szklaneczek. Ja niczego nigdy nie słodzę, ale ta…
Magiczne Południe: część pierwsza
No i co, no i co, no i co? Ja miałabym nie pojechać do Maroka? Ja? Serio? Oczywiście, że pojechałam! Musiałam wziąć na klatę konsekwencje swojego pijaństwa, wyjść ze strefy komfortu, pokonać strach, który jest…