Na pełnym morzu

Lądowanie

Czasem wystarczy tak po prostu się odciąć. Uciec. Na chwilę znaleźć w innej rzeczywistości, gdzie czas płynie inaczej, gdzie inaczej świeci słońce, gdzie dzień i noc rządzą się zupełnie innymi prawami. I wtedy nagle wszystko mija. Całe zło. Spętanie emocjonalne. Mija wraz z poderwaniem się samolotu z pasa startowego.

Gdy wracasz jesteś już kimś innym. Niby to samo otoczenie. Te same obowiązki i wszystko. Ale ty jesteś całkiem odmieniony. I zastanawiasz się, jak to możliwe by tak niewiele zrobiło tak wiele. Oraz jak to możliwe, że wcześniej na pewne sprawy się patrzyło tak, a nie inaczej. Tak niepotrzebnie. Ileż to czasu się zmarnowało… A może nie?

Czasem trzeba dać czasowi czas. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Nie ma pustych przebiegów. Nic tak naprawdę się nie marnuje.

To, jaką moc ma modlitwa za tych, którzy cię skrzywdzili jest największą siłą tego świata. Myśląc o innych dobrze, a szczególnie dobrze o tych, którzy ci zawinili, tak naprawdę zsyłasz na siebie wybawienie. Wolność i miłość. Święty spokój. Otwierają się wszystkie bramy.

To jest rozwiązanie.

Czuję, że osiadam w pełni w energii byka. W tym roku trochę to potrwało. Skorpion za mocno się rozpędził. Ale w końcu złapałam kontakt z podłożem. Wygodnym. Dawno tak dobrze się w tej energii nie czułam. Jakbym się wybudziła z psychodelicznego snu zastanawiając się, co takiego wzięłam nim położyłam się do łóżka. Lekko oszołomiona, ale całkiem stabilnie osadzona za sterami. Moimi sterami. Tego, co mi się od dawna należy. Idę po to.

Może po prostu wystarczyło odstawić kawę i herbatę na pięć tygodni?

Verified by MonsterInsights