Osobliwe Uniwersum T

Odcinek szósty: opuszczam to miejsce

Opuszczam to miejsce ze złamanym sercem. Opuszczam to miejsce, bo pomimo maksymalnego dystansu, empatii, wyrozumiałości – to po prostu nie wystarcza. Opuszczam więc to miejsce ze złamanym sercem. Ze znajomością w pamięci, która przejechała po mnie, jak walec. Już wystarczy. Już dobrze. Wszystko będzie dobrze…

Na samym początku, kiedy to sparowałam się z Olafem – imię zmienione – on wprost mi powiedział: „Uważaj, bo tutaj praktycznie każdy będzie chciał tylko jednego. Różne rzeczy będą ci mówić, manipulować, zwodzić, ale chodzi wyłącznie o jedno”. Z bólem serca muszę dziś przyznać mu pełną rację. To był chyba najuczciwszy człowiek, którego tam poznałam.

I znów jestem zrażona, sparzona. Połamana i poharatana. Znów będę bała się otworzyć. Znów zamknę się w swojej zdalnej pracy i zdalnym świecie. A jedynym miejscem, do którego będę wychodzić będzie okoliczny Lidl. I nie – nie będę się tam ustawiać w żadnej kolejce. Przeczekam z boku, z bezpiecznej odległości aż ludzie się rozejdą i dopiero wtedy podejdę do kasy.

Opuszczam to miejsce ze złamanym sercem.

Zagłuszam ból power metalem. Zagłuszam ból sarkazmem, ironią, przekleństwami. Zagłuszam ból odmóżdżającymi programami i serialami. Piję kawę, bo we wszystkich skandynawskich kryminałach zawsze piją kawę na ukojenie. Lecz to wszystko pomaga tylko na chwilę. Pewnie znów będę siedzieć po godzinach w pracy i w weekendy. Pewnie znów będę podjadać czipsy i orzeszki po nocach. Czasem pewnie też sięgnę po alkohol, którym nie będę w stanie się upić. I słuchać będę smutnych piosenek.

I od nowa. Znów to samo. W koło wciąż.

Opuszczam to miejsce ze złamanym sercem.

Miną kolejne lata, bo poza aplikacjami ludzie boją się rozmawiać, a w aplikacjach skrzywieni przez pornografię będą szukać wyłącznie dzikiego, wyuzdanego seksu. Który zresztą i tak nie da im ulgi, nawet jeśli taki znajdą. Uzależnieni. Poranieni. Wybijają klin klinem. My wszyscy mamy połamane serca. I dusze cierpiące.

Opuszczam to miejsce ze złamanym sercem.

Opuszczam i idę dalej. Tak, jak wchodziłam na kolejny szlak na Santo Antao z odciskami na stopach oraz opuchniętą kostką. Przeszłam. Przeżyłam. Odciski w końcu się zagoiły. Kostka też. Czy serce jakoś bardzo jest inne od stóp?

Opuszczam to miejsce ze złamanym sercem.

Dość już kolejnych rozkładów Tarota z pytaniami: „co on do mnie poczuł?”, „jak dalej potoczy się ta relacja?”, „jakie on ma wobec mnie zamiary?”. Jeśli muszę zadawać takie pytania, to odpowiedź jest tylko jedna i jedyna. Karty czasem pokażą tylko coś na pocieszenie. Miło z ich strony.

Nie wiem, co dalej. Ale dziś usuwam T.

I opuszczam to miejsce ze złamanym sercem.

Koniec.

Verified by MonsterInsights