Sztorm

Dwadzieścia osiem dni

To uczucie, gdy wypadają z ciebie skrawki mięsa o wielkości nawet i trzech centymetrów. I robi ci się tak słabo, że aż kręci się w głowie. I jedyne, co możesz robić to praktycznie leżeć i się nie ruszać. Brakuje apetytu, brakuje czasem sił, by napić się wody. Nie, to nie opis pobytu w szpitalu po jakimś wypadku ani przebiegu żadnej choroby. To zwykła miesiączka. Taka sama od lat, od pierwszej do dziś.

Nie będę wspominać o przeciekających tamponach o najwyższej chłonności, bo to w sumie dość oczywiste w tym stanie. Na szczęście tak tragicznie wyglądają zwykle tylko pierwsze dwa, trzy dni.

I na szczęście lekarze to uważają za absolutnie normalny stan rzeczy, więc nie ma powodów do obaw. Taka uroda przecież. Można zatem normalnie żyć i pracować, prawda? No cóż niby stoi na przeszkodzie? Wszystko w porządku. Nic się nie dzieje. Tak wygląda życie zdrowej kobiety. Zawsze.

Miesiączka to nie choroba, ciąża to nie choroba. No i można się rozejść oraz zamknąć dyskusję.

Pamiętam raz kiedyś pewien nieszczęśnik, z którym miałam romans zaproponował mi wyjście na jakieś tańce. A ja miałam trzeci dzień okresu, była szarobura i nieprzyjemna zima, mnie bolało wszystko, jak zwykle, więc jedyne na co miałam ochotę to kocyk i herbatka. Powiedziałam mu o tym. Obraził się na śmierć i zjechał mnie od najgorszej. Faktycznie, durną miałam tę wymówkę. Oj, biedny chłop. Dostał kosza pod postacią jakiegoś słabego wykrętu.

No bo przecież miesiączka to nie choroba.

Dobra, dość tego sarkazmu.

Naprawdę odechciewa się żyć, kiedy dzieje ci się coś takiego. Nawet jeśli trwa dzień lub dwa. I nikt mi nie wmówi, że to jest normalne albo że się w takim stanie nie należy żadna ochrona, wyrozumiałość, pomoc, współczucie.

Wczoraj wchodząc do wanny dosłownie ze mnie chlusnęło. Z kawałkami mięsa, tkanek, jakichś galaretowatych paskudztw. Siedziałam w krwawej kałuży i było mi potwornie słabo. Kiedy udało mi się umyć i wczołgać do łóżka czułam potworny ból brzucha utrudniający zasypianie. I wtedy naszło mnie uczucie takie, którego się wstydzę. Pomyślałam, że chciałabym mieć tu i teraz obok jakiegoś mężczyznę, który by po prostu mnie przytulił i położył dłoń na brzuchu. I kurwa trzęsą mi się ręce teraz, gdy to piszę oraz łzy same lecą po policzkach, i tak mi cholernie wstyd, że tak to przeżywam. Wstyd mi tych łez i wstyd mi ich było również wtedy w nocy, gdy odważyłam się pomyśleć o takiej potrzebie.

Przecież miesiączka to nie choroba, a ja muszę sobie ze wszystkim radzić sama. I nie mogę być takim mięczakiem.

Nie mogę.

Przeklęte hormony. To przez nie mam te myśli niezdrowe. Zachowuję się, jak nastolatka, która dopiero poznaje, co to znaczy mieć okres. Taka stara, a ciągle taka głupia i naiwna.

Cykl miał podręcznikowe dwadzieścia osiem dni. Każdy lekarz byłby zachwycony. A i może niejeden byłby zdumiony, że w tym wieku jeszcze taka regularność.

No i można się rozejść oraz zamknąć dyskusję.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights