Szóste morze
Zaraz minie rok odkąd napisałam pierwsze zdanie „Chłopaka z pustyni”. Dokładnie jedenastego listopada dwa tysiące dwadzieścia cztery usiadłam do pisania. W tym pięknym listopadowym mroku, pełna nostalgii i w pełni swojej ulubionej wersji melancholii. Wtedy zaczęłam, a ukończyłam siedemnastego kwietnia…
Czy ja jeszcze w ogóle żyję?
Zaczęłam zdanie. Skasowałam. Zaczęłam i znów skasowałam. A zaczęłam dokładnie tak: ostatni tydzień to jakiś pierdolony rollercoaster. Tak było. Nie kłamię. Ostatni dzień października. Jak zwykle o, co drugim, piątkowym poranku pojechałam na duże spożywcze zakupy, gdyż moje dziecko miało…
Ilość ludzi w ludziach
Oficjalnie ogłaszam październik najpiękniejszym miesiącem w roku. Serio. Nawet z deszczem, wiatrem i przeszywającą do szpiku kości piździcą z rana, która już potrafi oscylować w okolicy zera. Jeszcze nigdy w życiu nie doceniałam października, jak w tym roku. A dziś…