Magiczne Południe
-
Magiczne Południe: część czwarta, czyli romans na pustyni
Z samego rana ten sam rytuał – wystawienie walizek, by bagażowi mogli je znieść, wymeldowanie z pokoju, śniadanie i odjazd. Codziennie inna miejscowość, inny hotel i kolejne meldunki oraz wymeldowania. Trzeba wówczas mocno uważać, by gdzieś nie rozgościć się za bardzo i nie zostawić czegoś cennego. Jak na przykład kawałka serca. Przed nami prawie czterysta…
-
Magiczne Południe: część piąta
Grom z jasnego nieba spadł na moją głowę. Z bólem serca trzeba było opuścić pustynię, ale przecież tak należało uczynić. Nie dawałam sobie prawa do rozwinięcia tego uczucia. Na samą myśl załączały się we mnie te wszystkie ściany, te wszystkie różnice, te wszystkie przestrogi. Lecz pomimo tego moja twarz tak bardzo jaśniała na widok kolejnej…
-
Magiczne Południe: część szósta
Telefon sobie milczał, a mi coraz bardziej brakowało powietrza. I to nie miało związku z upałami. Czułam jakąś wyrwę, ból, ciężar na duszy. Nie było to przyjemne uczucie. Chodziłam jakaś nieobecna, jakby wyłączona. Mniej rozmawiałam z ludźmi. Ciągle cieszyłam się widokami magicznego Maroka, ale zdawałam sobie również sprawę, że część mnie żyje już na pustyni i…