Z włoskiego Dolce Vita do Marrakeszu

  • Dolce Vita – odcinek siódmy

    Pospałam długo. Potrzebowałam odpocząć i miałam na to czas. Mój samolot odlatywał dopiero o siedemnastej z Fiumicino. Dlatego też zostałam w hotelu niemal do samego końca doby, a i tak miałam przed sobą wiele godzin czekania. Jednak nie poszły one zupełnie na marne. Za radą pilota wycieczki postanowiłam dotrzeć na lotnisko pociągiem. Do dworca Roma…

    czytaj dalej…

  • Dolce Vita – odcinek ósmy

    Roaming poza Unią Europejską staje się drogi, to też nauczona po sierpniowym wyjeździe, wykupiłam sobie wyłącznie pakiet internetowy do Maroka na wirtualnej karcie SIM. To oznaczało, że swoją, z przypisanym numerem telefonu, musiałam wyłączyć. A to z kolei oznaczało, że nie szło się do mnie dodzwonić inaczej aniżeli przez komunikatory internetowe. Niestety, moi rodzice nie…

    czytaj dalej…

  • Dolce Vita – odcinek dziewiąty

    Wrócę jeszcze tylko na chwilę do mojego lotu. Tego pierwszego w życiu do Maroka oraz tego drugiego. Gdy leciałam tam po raz pierwszy ze zorganizowaną wycieczką z biura, to wchodziłam na pokład samolotu, jakbym szła na skazanie. Byłam przerażona! I przez cały, czterogodzinny lot tylko sobie zadawałam w głowie pytanie: „Maroko, serio?!”. A teraz, lecąc…

    czytaj dalej…

Verified by MonsterInsights