You were never wrong
Wyję do Księżyca. Jak wściekły Byk z małym Skorpionem na karku, który ma fioletowe, lśniące oczy. W blasku tego Księżyca lśnią szczególnie. Zadzieram głowę do góry i patrzę na niego wprost. Oślepiam się jego światłem. Chłonę tę energię całą sobą. Stąpam twardo po ziemi, z nosa wydostaje mi się ciężka, jak ołów para. „You were never wrong” – słyszę delikatny, jakby anielski głos w mojej głowie.
Love is never wrong. Takie mam nawet hasełko na kieliszkach do jajek oraz miseczkach z Pepco, które zakupiłam tuż po wprowadzeniu się na nową ścieżkę mojego życia. Dlaczego przez te wszystkie lata ja o tym zapomniałam? Dlaczego chciałam się naprawić? Przecież ja nie miałam się z czego naprawiać. Tylko ludzie, z którymi spętałam swój los nie byli dla mnie. Tylko i aż tyle. I was kurwa never wrong.
Byłam jednak wrong. Byłam wtedy, gdy pozwoliłam sobie uwierzyć w to, co inni próbowali mi wmówić i wmanipulować. Byłam wrong, kiedy uwierzyłam, że jestem wariatką i że muszę się zmienić. Byłam wrong, gdy pozamykałam się na świat i ludzi żyjąc jak pustelnik, jak męczennica, jak zakonnica. Byłam wrong, gdy pozwoliłam sobie przyjąć cudzą narrację, że potrzebuję zejść na ziemię, że mam te swoje dziwne pomysły, że jestem jakaś.
Jutro mam swoje półurodziny. W Skorpionie. Cieszę się tak samo, jak na dwudziestego siódmego kwietnia. Jutro oficjalnie przejdę z manii w depresję, ha! Nie! O nie! Przejdę tylko z Byka na Skorpiona. Z dnia na noc. Z komfortu poza jego strefę. Ze stabilizacji w transformację. Czekałam na ten sezon.
Boli mnie to, co się teraz odpierdala na niebie. Boli mnie retro Wenus. Boli mnie ta pełnia. Ale niech boli. Niech się dzieje wola nieba.
Nawet nie potrafię opisać swoich emocji. Jest tak grubo, że nie potrafię. Opisać. Ja nie potrafię opisać emocji. To jest nieprawdopodobne. To jest naprawdę coś wielkiego, co się teraz dzieje. Nie wiem, kim będę, gdy to wszystko minie. Ale raczej nie będę tą samą ani nawet podobną do siebie osobą. Nie wiem kim się stanę. Ufam ci jednak kochany Skorpionie. Zabij we mnie do reszty wszystko to, co pozwalało mi być wrong i wszystko to, co sprawiało, że myślałam, że jestem wrong.
Niech się dzieje wola nieba.
Amen.